Kiedy dziesięć lat temu J-20 został publicznie zaprezentowany po raz pierwszy, Chiny zachwalały go jako odpowiedź na amerykańskie F-22 i F-35, czyli najlepsze na świecie, niewykrywalne dla radarów samoloty. Eksperta wojskowy Song Zongping w poście na anglojęzycznej stronie Sił Powietrznych Armii Ludowo Wyzwoleńczej z 2018 roku pisał, że J-20 miały „w przyszłości wchodzić w interakcje z rywalami, którzy odważą się sprowokować Chiny w powietrzu ”.

Ćwiczenia, o rosyjskim kryptonimie Zapad Interaction-2021 i chińskim Xibu Unity-2021, miały między innymi na celu wzmocnienie zdolności antyterrorystycznych obu armii. Po wycofaniu się amerykańskiej armii z Afganistanu i upadku rządu w Kabulu, taka deklaracja brzmi bardzo racjonalne.

Reklama

Razem czyli osobno

Zdaniem chińskiego państwowego Global Times pojawienie się myśliwców J-20 na wspólnych manewrach z Rosją wskazuje na dalsze zacieśnianie współpracy wojskowej między krajami.

W trakcie zeszłotygodniowych manewrów pierwszy raz wykorzystano wspólny system dowodzenia i kontroli, w którym wojska rosyjskie zostały zintegrowane z chińskimi formacjami, oświadczył chiński resort obrony. Ćwiczenia stały się również okazją dla obu stron do przetestowania nowego uzbrojenia. Rosyjscy żołnierze po raz pierwszy użyli sprzętu produkcji chińskiej, w tym opancerzonych wozów szturmowych. Jednak rosyjscy i zachodni analitycy podważają rzeczywistą militarną wartość manewrów, sugerując przy tym, że zarówno Moskwa i Pekin realizowały przy tej okazji swoje całkiem odmienne różne. Rosja gospodarcze, a Chiny propagandowe.

Chińskie państwowe media zostały w zeszłym tygodniu zalane wiadomościami, zdjęciami i filmami z działań na poligonach w północnej części kraju. W rozmowie z CNN Peter Layton, pracownik Griffith Asia Institute w Australii, określił te ćwiczenia mianem pokazówki przygotowanej specjalnie dla mediów. Według niego ćwiczenia wydawały się mocno wyreżyserowane. Dowódcy mieli niewiele okazji do tego, co nazwał „swobodną grą”. Tylko wówczas dowódcy mogą nauczyć się podejmować kluczowe decyzje w ogniu bitwy. „Swobodna gra jest tym, co doskonali umiejętności wojskowe, a nie wydarzeniem przypominającym zaplanowany pokaz lotniczy” – posumował Layton.

Wojna o pokój w regionie Pacyfiku

Przez poprzednie kilka tygodni w zachodnich gazetach było sporo relacji opisujących wojskową współpracy między sojuszniczymi państwami na Oceanie Spokojnym. Szczególną uwagę mediów przyciągnęły wówczas obecność brytyjskiej grupy uderzeniowej i lotniskowca na Morzu Południowochińskim oraz intensywne ćwiczenia w Australii z udziałem jednostek amerykańskich, japońskich i południowokoreańskich.

Zupełnie w innej sytuacji jest Pekin, który nie może pochwalić się tak dużą liczbą sojuszników i partnerów, co Waszyngton. Rosyjsko-chińskie manewry stały się więc okazją do zademonstrowania przez Państwo Środka swoich zdolności do spójnej współpracy z regionalnym partnerem. Mimo tego, że gdy obie strony akcentowały łączące je bliskie więzi, rzeczywisty sojusz bojowy Rosja-Chiny nie wydaje się mało prawdopodobny, uważa Aleksander Gabujew, szef Programu Rosja w Azji i Pacyfiku w Carnegie Endowment w Moskwie. „Współpraca wojskowa nie oznacza potrzeby zawarcia paktu obronnego z obopólnym zobowiązaniem do rozpoczęcia wojny, jeśli druga strona chce, abyś uczestniczył w konflikcie.” – napisał Gabujew na Twitterze.

O zaangażowaniu obu krajów we współpracę militarną świadczy również fakt, że Chiny planują wziąć udział w nadchodzących Międzynarodowych Igrzyskach Armii 2021 w Rosji, które mają rozpocząć się 22 sierpnia. I mimo tego, że J-20 z powodzeniem zaprezentowały się w zeszłym tygodniu na wspólnych manewrach, to nie znajdą się wśród kontyngentu samolotów bojowych biorących udział w Igrzyskach.

Pieniądze za sprzęt - tak. Zależność - nie

Zbyt bliski formalny sojusz ograniczyłby bowiem autonomię obu krajów, na co żadna ze stron nie ma specjalnie ochoty. Chiny nie są zainteresowane zaangażowaniem się w sytuację na Krymie, a Rosja nie jest zainteresowana ani Tajwanem ani Morzem Południowochińskim, twierdzi Gabujew. W dłuższej perspektywie czasu Rosji może zależeć wzmocnieniu współpracy o charakterze bardziej gospodarczym niż militarnym.

Zdaniem Gabujewa Rosja dostrzega „okno możliwości” sprzedaży większej ilości broni Chinom, które pomimo szybkiej modernizacji wojskowej wciąż potrzebują rosyjskiej technologii. Dodatkowo ćwicząc z u boku rosyjskich sił chińscy żołnierze mogą korzystać z doświadczeń z realnego pola bitwy. Rosyjskie wojsko nabywało je między innymi biorąc udział w wojnie domowej w Syrii. Ostatni raz Chiny brały udział w poważnym konflikcie granicznym z Wietnamem w 1979 roku.