Chiny dążą do podporządkowania sobie amerykańskich polityków stanowych i lokalnych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 lipca 2022, 20:44
Władze stanowe i lokalne są celem operacji wpływu ze strony chińskich służb i innych podmiotów - ostrzega opublikowanym w środę dokumencie Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego USA (ODNI). Według wywiadu Chiny dążą do uzależnienia od siebie polityków i władz, m.in. za pomocą atrakcyjnych inwestycji, by wywrzeć w ten sposób wpływ na politykę USA na szczeblu centralnym.

Według ODNI, urzędu nadzorującego wszystkie służby wywiadowcze USA, chińska strategia polega na "używaniu szczebla lokalnego do osaczenia centralnego". W ten sposób Pekin ma liczyć na zmianę polityki USA na bardziej przyjazną dla chińskich interesów i m.in. zmniejszenia krytyki Waszyngtonu dotyczącej chińskiej polityki wobec Tajwanu, Ujgurów, Tybetu czy Hongkongu.

Pekin ma do tego dążyć m.in., proponując "obopólnie korzystne" inwestycje chińskich podmiotów i partnerstwa, zwłaszcza w miejscach zmagających się z trudnościami gospodarczymi, by stworzyć relację zależności.

"Korzyści ze strony ChRL dla podmiotów stanowych i lokalnych w USA mogą wiązać się ze zobowiązaniami. Stanowi i lokalni przywódcy mogą być proszeni, by wspierać środki i politykę zgodne z polityką zagraniczną ChRL" - czytamy w dokumencie.

Według ODNI Chiny biorą na celownik także lokalnych obiecujących polityków już na początkowych stadiach ich kariery, by "użyć ich do wspierania interesów ChRL, jeśli osiągną wyższe stanowiska". Urząd zwraca też uwagę na możliwe wykorzystanie przez Pekin z pozoru niewinnych inicjatyw, takich jak partnerstwa i wymiany między chińskimi i amerykańskimi miastami. Według Departamentu Stanu organizacja, która inicjuje programy miast siostrzanych - Chińskie Ludowe Stowarzyszenie na Rzecz Przyjaźni z Krajami Zagranicznymi - ma na celu "pozyskiwanie władz lokalnych" i "stara się bezpośrednio i szkodliwie wpływać na przywódców, by promować globalną agendę ChRL".

Wywiad radzi przy tym, by władze, nawiązując kontakty z chińskimi podmiotami, naciskały na transparentność układów, prześwietlały swoich partnerów i były w kontakcie ze służbami.

"Należy zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad" - piszą autorzy dokumentu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj