Była rywalka Trumpa udzieliła mu poparcia, by "uratować Amerykę"

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 lipca 2024, 08:27
Była rywalka Donalda Trumpa w prawyborach podczas konwencji wyborczej partii w Milwaukee udzieliła kandydatowi Republikanów mocnego poparcia, by "uratować Amerykę". Stwierdziła, że choć nie zgadza się z nim w 100 proc., to za jego prezydentury Putin nie zaatakował Ukrainy.

"Donald Trump ma moje mocne poparcie"

Była ambasador USA przy ONZ, która stoczyła w Trumpem ostrą walkę w prawyborach, powiedziała delegatom konwencji w Milwaukee, że były prezydent zaprosił ją do wystąpienia w imię jedności partii.

"Zacznę od uczynienia jednego perfekcyjnie jasnym: Donald Trump ma moje mocne poparcie, kropka" - oznajmiła, ku oklaskom spoglądającego z trybun byłego prezydenta.

Przyznała, że choć nie zgadza się z kandydatem partii w 100 proc. procentach, to robi to "dla dobra kraju".

"Jestem tu dziś, bo musimy uratować kraj, a zjednoczona partia republikańska jest niezbędna, by go uratować" - powiedziała.

Haley, która w prawyborach ostro krytykowała Trumpa za to, że na widok Putina "uginają mu się kolana" i darzy go większą sympatią od sojuszników Ameryki, we wtorek przekonywała, że były prezydent jest silnym i respektowanym liderem.

"Putin nie zaatakował Ukrainy, bo wiedział, że Donald Trump jest twardy"

"Kiedy Obama był prezydentem, Putin najechał na Krym, kiedy Joe Biden był prezydentem, napadł na całą Ukrainę, ale kiedy Donald Trump był prezydentem, Putin nic nie zrobił, żadnych inwazji" - powiedziała. "Żadnych inwazji, żadnych wojen. To nie był przypadek. Putin nie zaatakował Ukrainy, bo wiedział, że Donald Trump jest twardy. Silny przywódca nie zaczyna wojen. Silny przywódca zapobiega wojnom" - dodała.

Haley wystąpiła we wtorek na scenie z innymi byłymi przeciwnikami Trumpa, w tym gubernatorem Florydy Ronem DeSantisem i senatorem Tedem Cruzem. Hasłem przewodnim wtorkowych wystąpień na konwencji było "Uczyńmy Amerykę znowu bezpieczną", a przemówienia dotyczyły głównie walki z nielegalną imigracją. Cruz, urodzony w Kanadzie syn imigrantów z Kuby, stwierdził, że Ameryka przeżywa "nie metaforyczną, a dosłowną inwazję" migrantów, celowo wywołaną przez Joe Bidena, by mogli oni głosować w wyborach (w rzeczywistości nielegalni imigranci nie mają prawa głosu ani ścieżki do nabycia obywatelstwa). Cruz wymieniał nazwiska kobiet zamordowanych przez migrantów i twierdził, że przybysze zza południowej granicy wywołali falę brutalnych przestępstw.

"Oni chcieli głosów dla nielegałów bardziej, niż chcieli was chronić. Przez to wasze dzieci są mniej bezpieczne. Przez to wasze rodziny są mniej bezpieczne" - mówił.

Wśród mówców była też m.in. Anne Fundner, matka 15-latka, który w 2022 r. zmarł zatruty fentanylem.

"Joe Biden nic nie zrobił. Uważam Joe Bidena, Kamalę Harris (...) i każdego Demokratę, który popiera otwarte granice odpowiedzialnymi za śmierć mojego syna" - mówiła, ku wzruszeniu publiczności i aplauzie Trumpa.

Senator Marco Rubio - również były rywal Trumpa, który w poniedziałek przegrał rywalizację na kandydata na wiceprezydenta - bronił idei "America First", twierdząc, że "nie ma nic niebezpiecznego ani wywołującego podziały w stawianiu Amerykanów na pierwszym miejscu (...) W dbaniu o nich bardziej, niż o dalekie kraje". Podobnie jak niemal wszyscy inni mówcy, Rubio przekonywał, że Bóg uratował Trumpa i Amerykę, "zabierając ją znad przepaści".

Z Milwaukee Oskar Górzyński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj