Trump kontra Harris, czyli święty narcyz i królowa postpolityki [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
23 lipca 2024, 08:23
Układanie relacji z USA – niezależnie od tego, kto wygra – będzie dla Warszawy poważnym wyzwaniem. I Trump, i Harris – mimo że piastowali już wysokie funkcje w państwie – to wielkie niewiadome. 

Wrzesień 2018 r. Prezydent Andrzej Duda – po miesiącach szorstkiej izolacji ze strony Donalda Trumpa, wynikającej z nowelizacji ustawy o IPN – odwiedza Waszyngton. W East Room padają słynne słowa o woli rozszerzenia obecności wojskowej USA w Polsce. I o bazie, która mogłaby zostać nazwana Fort Trump. Reakcja republikanina mówiła wtedy wszystko. Trump zmarszczył czoło. Uśmiechnął się. I odwdzięczył rzadką krytyką Rosji, mówiąc że „postępowała agresywnie (…) mamy do czynienia z bardzo agresywną sytuacją”. Jak relacjonowała wówczas prasa w USA, wazeliniarstwo wzniesiono na nowy poziom. Dodajmy – prasa liberalna i nienawidząca Trumpa. Prezydent Duda dotknął wówczas jednak istoty sprawy. Zagrał na próżności republikanina. Świadomie i bez naiwnej wiary w jakąś bliżej niesprecyzowaną konserwatywną międzynarodówkę.

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj