Rekordowy rok na drogach. Ale liczby wciąż są wysokie
- Rok 2025 był najbezpieczniejszy w historii. Co prawda zginęło 1651 osób, ale to o 13 proc. mniej niż w roku poprzednim. To jednak wciąż zbyt duża liczba. Musimy skoncentrować się na tym, żeby te statystki były lepsze – powiedział Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.
W ubiegłym roku zginęło o 245 osób mniej niż w 2024 roku. Oznacza to znaczną poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Liczby przybliżają Polskę do Europejskiej czołówki. Z danych Parlamentu Europejskiego wynika, że pod względem ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców Polska (44 osoby) wyprzedziła Francję (48) czy Włochy (51).
Wciąż bezpieczniej jest w Niemczech (33) czy Hiszpanii (37). Za najbezpieczniejszy kraj dla kierowców uznawana jest Szwecja (20), która konsekwentnie walczy o tzw. „wizję zero”, czyli zupełny brak śmiertelnych wypadków na drogach. Ale nawet tam droga do osiągnięcia tego wyniku jest daleka.
Najgorzej poza miastem. Przepisy spowodują zmianę?
Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury przyznali, że najgorzej jest na drogach poza obszarem zabudowanym. To tam dochodzi do największej liczby wypadków śmiertelnych. „Batem” na piratów drogowych mają być nowe przepisy.
Od marca za znaczne przekroczenie prędkości (+50 km/h) tymczasowo zabierane będzie prawo jazdy. Do tej pory taki przepis obowiązywał jedynie w obszarze zabudowanym, ale resort postanowił go rozszerzyć.
Sto nowych fotoradarów. GITD przyspiesza
Kolejnym krokiem ma być zwiększenie liczby fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości. W tym pierwszym przypadku ministerstwo pracuje nad „ustawą fotoradarową”. Wiceminister Stanisław Bukowiec przyznał, że nowe przepisy są na etapie uzgodnień z Ministerstwem Sprawiedliwości. Znajdzie się także miejsce na szerszą współpracę z samorządami.
- Proponujemy samorządom, wspólnie z policją i GITD wskazywanie miejsc szczególnie niebezpiecznych. Samorządy mają możliwość sfinansowania zakupu urządzenia, ale nadzór przechodzi na Inspekcję. Tego typu model jest przez nas wskazywany – powiedział Bukowiec.
Jak ustalił „Forsal” obecnie ok. 800 wniosków od samorządów i osób prywatnych czeka na rozpatrzenie i decyzję GITD. Na budowę nowych urządzeń zazwyczaj brakuje pieniędzy. Nowa ustawa ma przyspieszyć rozwój systemu. Nie ma jednak mowy, by środki z ewentualnych mandatów wpływały do budżetu samorządów. System będzie zarządzany centralnie przez GITD.
Przyspieszenie, jeśli chodzi o montaż nowych urządzeń, zapowiada Robert Koźlak, nowy Generalny Inspektor Transportu Drogowego (GITD).
- Wszyscy kierowcy na polskich drogach muszą ograniczyć prędkość. Do tego będą służyły urządzenia, które zostaną zamontowane, czyli automatyczny nadzór nad prędkością i nad światłami. Takich miejsc mamy 623. W tym roku zamontowanych zostanie ponad 100 kolejnych – przyznał Koźlak.
Jak dodał, rozbudowa systemu jest w fazie początkowej. Wraz z włączeniem samorządów liczba urządzeń do automatycznego monitoringu prędkości będzie się zwiększać.
„Wizja zero”. Czy to możliwe?
- W ramach programu „wizja zero” chcemy doprowadzić do sytuacji, by w 2050 roku nie było ofiar śmiertelnych na polskich drogach. Rozmawialiśmy z naszymi partnerami ze Szwecji w jaki sposób zmienić prawo i zastosować ich doświadczenia, by bezpieczeństwo wzmacniać – powiedział Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.
Cel został określony na szczeblu Unii Europejskiej. Na razie najbliżej jego spełnienia jest Szwecja, ale nawet tam dochodzi do wielu wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Polscy urzędnicy są jednak dobrej myśli.
- Wierzę, że eksperci się nie mylą. Cel został określony przez państwa, gdzie kultura motoryzacyjna i poszanowanie przepisów prawa jest na troszeczkę wyższym poziomie niż w Polsce. Trzymam kciuki, żebyśmy się do tego celu zbliżyli – powiedział Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego.
Przypomniał, że gdy zaczynał pracę w Policji, w 1991 roku, na drogach ginęło prawie osiem tysięcy osób, mimo że zarejestrowanych było trzy razy mniej samochodów niż obecnie. – Jesteśmy na dobrej drodze do wizji zero, lecz to droga długo, kręta i zawiła – dodaje.