Rekordowe liczby i nowe samoloty LOT-u

Piotr Wróblewski, Forsal: Do końca listopada LOT przewiózł 10,8 mln pasażerów. To o 10 proc. więcej niż rok temu. Wiadomo już z jakim wynikiem skończył się cały rok 2025?

Krzysztof Moczulski, rzecznik PPL LOT: Jeszcze jesteśmy w trakcie podliczania wyników, natomiast wszystko wskazuje na to, że będzie to kolejny rekordowy rok pod względem liczby przewiezionych pasażerów.

Przed Wigilią do Warszawy przyleciał nowy Boeing 737 MAX 8. To początek większej zmiany. Jakie samoloty dołączą do floty LOT-u w najbliższym czasie?

Ten rok, pod względem rozwoju floty, będzie kluczowy. W najbliższych miesiącach dołączy w sumie trzynaście Boeingów 737 MAX 8, z których pierwszy już jest w Warszawie, a kolejne pojawią się jeszcze w tym miesiącu. W trzecim kwartale natomiast dołączą do nas dwa Dreamlinery 787-8, które wcześniej latały dla tajlandzkiego narodowego przewoźnika.

W międzyczasie przygotowujemy się bardzo intensywnie do wprowadzenia do floty Polskich Linii Lotniczych LOT samolotów Airbus A220, które pojawią się pod koniec pierwszego kwartału przyszłego roku. W związku z tym już teraz trwają prace związane z przygotowaniem zaplecza technicznego oraz personelu lotniczego i pokładowego do tego, aby ten samolot mógł bezproblemowo wejść do obsługi siatki połączeń LOT-u.

Nowe połączenia LOT. Dokąd polecimy?

Nowe samoloty to – jak się domyślam – więcej połączeń i kolejne kierunki. Czego możemy się spodziewać?

Wszystko wskazuje na to, że najbliższy rok również będzie rekordowy pod względem liczby przewiezionych pasażerów, ponieważ w sposób istotny zwiększy się dostępna liczba miejsc w naszych samolotach. Biorąc pod uwagę, że jeszcze przed wakacjami do naszej floty dołączy trzynaście „MAX-ów”, można się spodziewać kolejnych kierunków w siatce PLL LOT.

Dokąd jeszcze polecimy z LOT-em?

Dwa nowe Dreamlinery pozwolą nam uruchomić loty do Bangkoku i San Francisco. Przed nami są również najcięższe przeglądy obecnych Dreamlinerów, tzw. D-checki, więc nowe maszyny posłużą również do tego, by móc realizować zaplanowane operacje.

W tej chwili patrzymy głównie na połączenia w krótko- i średniodystansowe, ze względu na to, że nasza flota znacząco powiększy się w tym segmencie. Nie wykluczamy kierunków europejskich ani azjatyckich. Niedawno ogłosiliśmy np. Ałmaty (Kazachstan).

Chcemy też, zgodnie z założoną strategią, kontynuować połączenia point-to-point z portów regionalnych. W tej chwili z Krakowa mamy zaplanowanych dziesięć połączeń – to jest rekordowa liczba, a z Gdańska – pięć. Równolegle będą uruchamiane trasy z Warszawy.

Czy LOT planuje kolejne połączenia długodystansowe np. do Azji czy Ameryki Północnej?

Nasz dział analizuje potencjał lotnisk zarówno w Azji jak i w Ameryce Północnej, która jest naszym kluczowym rynkiem, ponieważ jesteśmy tam obecni od ponad pięćdziesięciu lat. Natomiast o szczegółach, jeżeli chodzi o rozwój siatki połączeń, będziemy informować na bieżąco.

W przypadku Bangkoku, sporą rolę w uruchomieniu trasy odegrały miejscowe i rodzime biura turystyczne. Czy są też inne podmioty, które „naciskają” na Państwa w sprawie konkretnych połączeń?

Widzimy sporą aktywność ambasad innych krajów czy organizacji turystycznych, które dostrzegają potencjał Polski i chcą ożywić ruch turystyczny. Wychodzimy naprzeciw współpracując z wiodącymi biurami podróży i touroperatorami. Nie tylko w segmencie stricte czarterowym, ale też w ramach umów, w których po prostu część miejsc jest sprzedawana przez nas bezpośrednio, a część jest kupowana przez biura podróży.

Lotnisko Chopina w Warszawie jest na granicy maksymalnej przepustowości. Na ile to już teraz problem dla Państwa? Czy „zapchany” Chopin ogranicza LOT?

Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami Lotniska Chopina i PPL odnośnie do wykorzystania pełnego potencjału naszego portu hubowego. Już teraz część kierunków charakteryzujących się dużym udziałem pasażerów podróżujących „point-to-point” wykonujemy poza naszymi głównymi falami przylotowymi i wylotowymi. Liczymy też, że nowa flota zastępująca najmniejsze Embraery pozwoli na wzrost liczby oferowanych foteli, czyli efektywniejsze wykorzystanie dostępnej infrastruktury.

Natomiast jeżeli będziemy rozważać połączenia z bliskiej okolicy Warszawy, to będzie to raczej port w Radomiu niż w Modlinie.

Powrót lotów pasażerskich na Ukrainę

Przygotowują się Państwo na zakończenie lub zamrożenie wojny za wschodnią granicą? Czy LOT planuje wrócić na Ukrainę?

Po tym jak nadzór lotniczy zapewni pełne bezpieczeństwo operacji na Ukrainie, chcielibyśmy być pierwszym zagranicznym przewoźnikiem, który wykona tam operacje. Przypomnę, że przed rozpoczęciem wojny wykonywaliśmy loty nie tylko do Warszawy, ale również do dużej liczby portów regionalnych, czy to w Polsce, czy na Ukrainie.

Diaspora ukraińska siłą rzeczy jest dużo większa niż przed rozpoczęciem wojny, więc ten potencjał jak najbardziej dostrzegamy, dlatego po zakończeniu działań wojennych i zapewnieniu w pełni bezpiecznych operacji lotniczych chcemy powrócić na ten rynek.

Mają już Państwo plany operacyjne tego powrotu?

Tak, odbył się szereg spotkań ze stroną ukraińską i nie tylko. Scenariusz powrotu mamy gotowy i – tak jak powiedziałem – mamy ambicje, aby być pierwszym zagranicznym przewoźnikiem, który powróci na ukraińskie niebo.