Wyścig o niebo nad Ukrainą. LOT chce wrócić pierwszy. Ale inni też chcą tam latać

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 stycznia 2026, 12:55
Lotnisko w Kijowie
Lotnisko w Kijowie/shutterstock
Wraz z dyskusją o potencjalnym pokoju w Ukrainie, wraca temat otwarcia nieba nad sąsiadującym z Polską krajem. Okazuje się, że linia LOT chce jak najszybciej uruchomić połączenia m.in. do Kijowa czy Lwowa. Jednak nie tylko narodowy przewoźnik z uwagą patrzy na rynek ukraiński. Tym bardziej, że lokalni czempioni raczej nie wrócą na swoje miejsce.

LOT ma plan powrotu na Ukrainę

W 2022 roku, przed wybuchem wojny, LOT był czwartym największym przewoźnikiem lotniczym w Ukrainie. Regularnie, w tygodniu, wykonywał około 90 połączeń, a zapełnienie samolotów było na wysokim poziomie. Nic dziwnego, że LOT myśli o powrocie na ten rynek.

- Po tym jak nadzór lotniczy zapewni pełne bezpieczeństwo operacji na Ukrainie, chcielibyśmy być pierwszym zagranicznym przewoźnikiem, który wykona tam operacje. Przypomnę, że przed rozpoczęciem wojny wykonywaliśmy loty nie tylko do Warszawy, ale również do dużej liczby portów regionalnych, czy to w Polsce, czy na Ukrainie - powiedział w rozmowie z „Forsalem” Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT.

Kiedy możliwy jest powrót lotów na Ukrainę?

Pierwszym warunkiem koniecznym do wznowienia operacji jest trwałe zawieszenie broni. Od tego momentu polski przewoźnik potrzebuje około sześciu tygodni na wznowienie połączeń. Poza tym konieczne jest zachowanie odpowiedniej infrastruktury, a także gotowości obsługi naziemnej.

W czasie konferencji „Rebuild Ukrainy”, latem 2025 roku, szefowie LOT zapewniali, że chcieliby wrócić na Ukrainę najszybciej jak to możliwe. Jak powiedział nam teraz Moczulski, diaspora ukraińska jest większa niż przed rozpoczęciem wojny, więc potencjał biznesowy jest spory.

W sprawie powrotu odbył się również szereg spotkań ze stroną ukraińską, a także z polskimi podmiotami.

Do jakich miast może latać LOT?

Podczas letniej konferencji LOT zapowiedział chęć uruchomienia połączeń na dziewięć lotnisk w Ukrainie. Jako pierwsze samoloty poleciałyby z Warszawy do Kijowa i do Lwowa. Z czasem możliwe byłoby uruchomienie połączeń z sześciu polskich miast.

Jednak nie tylko LOT szykuje się do powrotu. Wrócić chce WizzAir, który zajmował trzecie miejsce przed rosyjską inwazją. Do gry o pasażerów włączyć chce się również Ryanair. Tani przewoźnik zapowiedział, że jest w stanie uruchomić loty już po dwóch tygodniach od trwałego zawieszenia broni i otwarcia nieba nad Ukrainą, które pozostaje zamknięte od 2022 roku.

Przed inwazją największym przewoźnikiem lotniczym w Ukrainie były rosyjskie linie Aerofłot. Jest duże prawdopodobieństwo, że linia nie wróci na ten rynek w takiej skali lub w ogóle. Z kolei narodowy przewoźnik – Ukraine International Airlines – ma ogromne problemy finansowe. Aż 7 z 11 maszyn, które zostały w Ukrainie zajęły sądy ze względu na uchylanie się przewoźnika od płacenia podatków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj