Przebywający na Florydzie prezydent elekt zamieścił swe uwagi w poniedziałek. Uczynił to w trzy dni po przyjęciu przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji potępiającej żydowskie osiedla na Zachodnim Brzegu Jordanu i we Wschodniej Jerozolimie. Zdaniem Trumpa USA powinny ją zawetować, tymczasem amerykańska ambasador wstrzymała się od głosu, co umożliwiło przyjęcie rezolucji.

"Co do ONZ, sytuacja będzie inna po 20 stycznia" – napisał nowojorski miliarder, nawiązując w ten sposób do dnia, kiedy zostanie zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

W Ameryce ONZ od lat pozostaje pod ostrzałem krytyków. Zwłaszcza konserwatyści piętnują ją m.in. za naruszanie suwerenności poszczególnych narodów czy trwonienie środków finansowych.

Demokraci są na ogół lepiej nastawieni do ONZ niż Republikanie. Prezydent Barack Obama wielokrotnie organizację komplementował. Promował na jej forum zasady swej polityki zagranicznej, w tym problematykę walki z terroryzmem i los uchodźców. Dziękował za pracę ustępującemu sekretarzowi generalnemu Ban Ki Munowi. Podkreślał, że Ameryka wciąż powinna odgrywać główną rolę w utrzymaniu porządku świata ustanowionego po II wojnie światowej.

Organizacja wciąż odgrywa kluczową rolę np. w dostarczaniu pomocy humanitarnej, pośredniczy w zawieszeniu broni podczas konfliktów i służy jako forum w walce ze skutkami ocieplenia klimatu.

USA wydają rocznie blisko osiem miliardów dolarów na rzecz ONZ i związanych z nią organizacji. Nie wiadomo, czy Trump zamierza okroić te fundusze.

Społeczeństwo Stanów Zjednoczonych nie mówi o organizacji jednym głosem. W sondażu Gallupa 54 proc. respondentów uznało skuteczność ONZ w rozwiązywaniu problemów za słabą. 38 proc. oceniło ją jako dobrą.

Inne rezultaty przyniósł sondaż ośrodka Pew. 64 proc. badanych wypowiadało się o ONZ pozytywnie. 29 proc. miało negatywną opinię.

Obydwie ankiety wykazują poprawę opinii Amerykanów o roli ONZ w ostatnich latach. Jest to widoczne zwłaszcza wśród wyborców Demokratów i niezależnych. W sondażach Gallupa ich przychylność wzrosła z 26 proc. w 2009 roku do 38 proc. w 2016 roku, a w badaniach Pew z 48 proc. w 2007 roku do 64 proc. w roku 2016.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

ad/ kot/ mc/