Gdzie druga elektrownia atomowa?
Polska chce zbudować dwie elektrownie jądrowe do 2040 roku. Tak wynika przynajmniej z „Programu polskiej energetyki jądrowej”, który niedawno zaktualizowało Ministerstwo Przemysłu.
Pierwsza z nich powstaje na Pomorzu. W gminie Choczewo elektrownię zbuduje konsorcjum Bechtel–Westinghouse. Amerykanie postawią tam trzy reaktory AP1000 o mocy 1250 MWe brutto.
A co z drugą? Na razie nie są znane ani technologia, ani lokalizacja. W ostatnich tygodniach rząd jednak zaczyna odsłaniać karty. Wydaje się, że faworytem w wyścigu o „atomówkę” nr 2 jest Francja.
Francja zbuduje elektrownię?
Podczas ostatniego spotkania Donalda Tuska i Emmanuela Macrona polski premier zasugerował potencjalną współpracę między Polską a Francją w sektorze energetycznym.
– Francja będzie traktowana jako jeden z najpoważniejszych partnerów we wszystkich tych najbardziej wymagających projektach energetycznych – powiedział wtedy (w połowie kwietnia) Tusk. Dodał, że jeżeli chodzi o elektrownię jądrową, wybrana zostanie „najkorzystniejsza oferta”, ale pod uwagę będzie brane także zaufanie do partnera.
Nie jest tajemnicą, że państwowy EDF (Électricité de France) bierze udział w wyścigu o budowę drugiej elektrowni w Polsce. Już kilka lat temu złożył Polsce pierwszą ofertę budowy reaktorów „pod klucz”. Mówiono wtedy wiele o strategicznym polsko-francuskim partnerstwie, które miałoby być kluczowe dla celów europejskiej neutralności klimatycznej.
„Francja kluczowym i naturalnym partnerem”
Od kilku miesięcy francuski gigant prowadzi audyt swoich podwykonawców w Polsce, aby sprawdzić, w jakim stopniu mogliby współpracować przy budowie „atomówki” w naszym kraju. W Paryżu kilka razy był też wiceminister Wojciech Wrochna, odpowiedzialny za energetykę jądrową.
Wspomniany wiceminister podpisał w kwietniu, w czasie wizyty prezydenta Macrona, porozumienie energetyczne ze swoją odpowiedniczką z Francji (Maud Brégeon). Czytamy w nim o kluczowej roli energetyki jądrowej oraz o konieczności pogłębienia współpracy w tej dziedzinie.
– Polska konsekwentnie realizuje transformację energetyczną, budując system, w którym istotną rolę odgrywa energetyka jądrowa. W tym kontekście Francja – jako jeden z liderów energetyki jądrowej w Europie – pozostaje dla nas kluczowym i naturalnym partnerem – powiedział wtedy Wojciech Wrochna.
Druga elektrownia w Bełchatowie?
W marcu Ministerstwo Przemysłu wskazało dwie preferowane lokalizacje drugiej elektrowni jądrowej. Są to Bełchatów i Konin – miasta w centralnej Polsce, w których wygaszana jest (lub wkrótce będzie) produkcja energii z węgla brunatnego. W dokumencie znalazły się też „lokalizacje rezerwowe”, czyli Połaniec i Kozienice.
Do tej kwestii odniósł się w piątek premier RP, Donald Tusk. Dziennikarze dopytywali go, gdzie budowana będzie druga elektrownia jądrowa.
– Rekomendacja, która uwzględnia różne okoliczności, kazała mi zasugerować, że najbliżej jest Bełchatów. Oceniam to pod kątem polityczno-społecznym czy logistycznym. Dużo zależy od tego, kto będzie wykonawcą, jaki będzie typ reaktora, jakie chłodzenie będzie potrzebne… To zajmie trochę czasu – powiedział w piątek Donald Tusk.
W Bełchatowie w 1981 roku otwarto elektrownię węglową (na węgiel brunatny). W kolejnych latach stopniowo rozbudowano ją o następne bloki. Obecnie do 2036 roku mają być one wygaszane. Tusk przyznał, że z punktu widzenia logistycznego wybór tego miejsca byłby odpowiedni. Nie przesądził jednak, że to ostateczna lokalizacja.
– Kilka lokalizacji jest porównywalnych. Zawsze myślę o Śląsku, poza tym Konin był w grze. Na rozstrzygnięcie trochę poczekamy. Zrobią to ludzie, którzy naprawdę się na tym znają – dodał.
Ostateczna decyzja ma zostać podjęta w przyszłym roku. Pod uwagę – oprócz Francuzów – brane są oferty Amerykanów oraz Kanadyjczyków.
