Tradycyjne metody obliczania uzależnienia emerytów od składek pracowników biorą pod uwagę ogół osób powyżej 64 roku życia oraz liczbę osób w wieku produkcyjnym – od 15 do 64 lat. W rzeczywistości jednak wiele osób przestaje pracować dużo wcześniej niż w wieku 65 lat: 66 proc. mężczyzn i 78 procent kobiet w 178 państwach przeanalizowanych przez Bloomberg ma prawo zacząć pobierać świadczenia emerytalne wcześniej.

Indeks Bloomberga oblicza więc zależność emerytów od pracujących na podstawie ustawowego wieku emerytalnego obowiązującego w poszczególnych państwach, ujawniając znaczące różnice w porównaniu do szacunków za rok 2016 opublikowanych przez organizacje takie jak Bank Światowy i ONZ.

W Nigerii, gdzie ustawowy wiek emerytalny to 50 lat, na jednego seniora pracuje tylko 4,8 osoby, podczas gdy tradycyjne obliczenia wskazują, że jest to 19,4 osoby. W Rosji jest to 2,4 zamiast 5,1, a w Kolumbii 4,5 zamiast 9,4.

Najmniejsze wsparcie w młodszych pracownikach mają mieszkańcy Francji i Singapuru, gdzie wiek emerytalny wynosi odpowiednio 61,1 oraz 55 lat, a na jednego emeryta pracuje zaledwie około dwóch osób. Wśród dziesięciu najgorzej położonych państw znalazła się też Rosja, Grecja, Białoruś, Japonia i Tajlandia.

Sytuacja w Polsce również nie przedstawia się dobrze. Na jednego emeryta pracuje u nas zaledwie 3,25 osoby, co daje nam 25 pozycję wśród państw o największym obciążeniu pracowników zobowiązaniami względem emerytów. Według Eurostatu w 2015 roku było to 4,5 osoby.

Ponieważ liczba emerytów w stosunku do osób pracujących rośnie coraz szybciej, rośnie też nacisk na inwestycje, systemy medyczne i fundusze w kwestii budowania gospodarki dla przyszłych pokoleń.

„Demografii nie można zignorować, ale istnieją rozwiązania”, mówi Suzanne Kunkel, dyrektorka centrum gerontologicznego Scripps na Uniwersytecie Miami w Oxfordzie w stanie Ohio. „Rozwiązania muszą jednak być kulturowe, polityczne i ekonomiczne. Nie ma jednego zaklęcia, które wszystko naprawi. W rzeczywistości Chiny będą sobie z nią radzić inaczej niż Włochy”.

Problem dystrybucji zasobów może być największy w Azji. Asia Pacific Risk Center szacuje, że populacja emerytów w tym regionie wzrośnie do 2030 roku o 71 proc. W Ameryce Północnej ma ona w tym czasie wzrosnąć o 55, a w Europie o 31 proc.

Wiek emerytalny w Chinach – które zamieszkuje prawie 22 proc. globalnej populacji w wieku od 65 lat wzwyż – wynosi 60 lat dla mężczyzn i 55 dla kobiet. Bloomberg Sunset Index pokazuje, że każdego seniora wspiera tam 3,5 pracownika. Standardowe obliczenia sugerują, że 7,3.

„Gospodarki rozwinięte stają przed różnorodnymi wyzwaniami w zależności od zabezpieczeń socjalnych, jakie obiecali emerytom, oraz skali spadku dzietności, jakiego doświadczają”, komentuje David Ekerdt z centrum gerontologii Uniwersytetu Kansas.

Wiele państw decyduje się na podwyższenie wieku emerytalnego. We Francji podniesiono go z 60 do 61,8 lat, w Grecji z 65 do 67 lat dla mężczyzn, a we Włoszech z 62 do 65,58 dla kobiet.

Największy fundusz emerytalny w Kenii w celu zwiększenia zysków zwraca się w stronę funduszy private equity i szuka inwestorów zagranicznych. Tam według indeksu Bloomberga na jednego emeryta pracuje 11,7 osoby, a według tradycyjnych wyliczeń – 19,4.

W Japonii wiele osób pracuje powyżej ustawowego wieku emerytalnego wynoszącego 65 lat, a wypłaty z rządowego systemu emerytalnego stanowią ponad 10 proc. PKB. W grudniu parlament uchwalił ustawę pozwalającą na zmniejszenie wypłat, jeśli spadną ceny oraz pensje. Idąc o krok dalej, Japonia postanowiła zastąpić srebrne szklaneczki na sake, które otrzymywali obywatele kończący sto lat, tańszymi, posrebrzanymi naczyniami.