Polska traci na handlu przez... Chiny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 października 2009, 03:00
Wprawdzie import z Chin osłabł, ale zdecydowanie mniej niż z innych krajów. Z naszą ofertą nie jesteśmy w stanie przebić się na tamtejszy rynek.

W pierwszych siedmiu miesiącach 2009 r. do Polski zostały sprowadzone z Chin towary warte prawie 5,4 mld euro. Było to wprawdzie o 11 proc. mniej niż przed rokiem, ale cały import zmalał w tym czasie aż o ponad 31 proc. – wynika z danych GUS. Równocześnie sprzedaż polskich produktów na chińskim rynku od stycznia do końca lipca wyniosła zaledwie 531 mln euro. W efekcie ujemny bilans w wymianie z Chinami osiągnął 4,9 mld euro. To aż 96 proc. całego deficytu w handlu Polski ze światem, który wyniósł nieco ponad 5 mld euro.

Tak dużej nierównowagi w wymianie towarowej nie mamy z żadnym innym krajem. Nawet w handlu z Rosją deficyt był mniejszy, bo wyniósł 3,2 mld euro. I to w sytuacji, gdy w Moskwie kupujemy gigantyczne ilości surowców, bez których polska gospodarka nie może się obejść – z Rosji sprowadzamy m.in. 92 proc. ropy naftowej niezbędnej do produkcji paliw i ok. 60 proc. importowanego gazu.

Za wielkim murem kupujemy głównie elektronikę, ale chińska ekspansja jest niebezpieczna dla wielu polskich branż – twierdzą eksperci. Potwierdzają to przedsiębiorcy. – Wyroby z Chin i innych krajów Azji niszczą branżę skórzaną, ponieważ oferowane są często po zaniżonej cenie i dlatego trudno z nimi konkurować, choć często nie spełniają norm i są słabej jakości – twierdzi Kazimierz Klepaczewski, prezydent Polskiej Izby Branży Skórzanej.

Z chińską konkurencją zmaga się też przemysł meblarski. – Jest ona mocno odczuwalna przy dostawach mebli dla małych firm, dla których liczy się przede wszystkim cena – twierdzi Jerzy Marcinkowski, menedżer sprzedaży eksportowej w fabryce mebli biurowych Mikomax.

Poprawia się natomiast sytuacja w branży odzieżowej. – Markowe koncerny rezygnują z produkcji w Chinach i z tego powodu m.in. polskie firmy mają coraz więcej zleceń z zagranicy – ocenia Bogusław Słaby, prezes Związku Producentów Odzieży i Tekstyliów Lewiatan. Według niego europejskie firmy są w stanie szybciej niż chińskie zrealizować zamówienia . Lepsza też jest jakość ich usług. Zdaniem ekspertów nie można liczyć na spadek importu z Chin.

– Tamtejsze wyroby trafiają głównie do supermarketów, w których sprzedaż może się ożywić razem z poprawą popytu zmniejszonego po pogorszeniu się sytuacji na rynku pracy – ocenia Stanisław Leśniewski z Ministerstwa Gospodarki. Deficyt w Handlu z Państwem Środka może się więc jeszcze zwiększyć, gdyż nie potrafimy się przebić na tamtejszym rynku z ofertą. Obecnie dominuje w niej miedź, której sprzedaż w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku osiągnęła wartość 170 mln euro, reszta eksportu do Chin to chemikalia i części samochodowe.

i02_2009_195_166_005b_001_110695.jpg
Wymiana handlowa między Polską a Chinami
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj