Kontrakty z krajowymi kopalniami ratują Kopex

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 października 2009, 05:00
Eksport polskiego sprzętu górniczego do Rosji spadł w tym roku o 50 proc. Tacy potentaci tego rynku jak Kopex przestawili się więc na dostawy dla polskich spółek węglowych.

Ostatnie dni i tygodnie poprawiły nastroje w Kopeksie. Firma wygrała dwa poważne kontrakty. Największym jest budowa nowego szybu dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej za 180 mln zł oraz szyb zakontraktowany przez Katowicki Holding Węglowy (KHW) o wartości 75 mln zł. – Zleceń na roboty mamy w tym roku w kraju dużo więcej niż w poprzednich latach – mówi Marian Kostempski, prezes Kopeksu.

Dzięki nim spółka ratuje swój portfel zamówień, od kiedy Rosjanie w ostatnich miesiącach wstrzymali większość inwestycji w górnictwie z powodu braku pieniędzy. Zamrożony został nawet kluczowy projekt rozbudowy zagłębia w Chabarowsku, z którego węgiel mieli odbierać Chińczycy. – To uderzyło bezpośrednio w nas – mówi nam Marian Kostempski.

Teraz firma próbuje się ratować sprzedażą na polskim rynku, który do tej pory nie był dla niej priorytetem. Chodzi zarówno o prace wykonawcze, jak i dostawy sprzętu. Poza Kopeksem o polskie kopalnie biją się rodzimy Famur oraz amerykański Joy i austriacki Vest Alpine. Rynek jest umiarkowanie chłonny na taki sprzęt. Kompania Węglowa (KW) tylko w tym roku wyda na inwestycje 900 mln zł, z czego niewielką część stanowi sprzęt.

– Kupujemy przede wszystkim od krajowych dostawców, ponieważ są konkurencyjni cenowo – deklaruje Zbigniew Madej, rzecznik KW.

Jednak mimo takich deklaracji KW i dobrych chęci Kopeksowi trudno jest w tym roku w pełni uzupełnić ubytki zamówień z rosyjskiego rynku. Jak mówi Tomasz Konik, ekspert Deloitte, w tej chwili rynek sprzętu nie jest łatwy, ponieważ polskie spółki węglowe znacznie więcej wydają na bezpieczeństwo w kopalniach niż na same maszyny wydobywcze. Z tego powodu Kopex poza Polską uaktywnił się także na dość odległych rynkach – w Chinach, Argentynie, RPA, Indonezji i Australii. Na Antypodach kupił nawet w ostatnich dniach firmę Wartah, specjalizującą się w produkcji systemów eksploatacji węgla używanych wyłącznie w Australii i w RPA.

Zdaniem Tomasza Konika obecna aktywność Kopeksu w kraju jest przejściowa. Przekonuje, że główna aktywność powinna być skierowana na zagranicę. – Tam może więcej zarobić, sprzedając usługi projektowania, budowy i wyposażenia całej kopalni. Takich zleceń w Polsce nie dostanie – twierdzi Tomasz Konik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj