Dzisiaj mija 10 lat od czasu, gdy prezydent Bill Clinton podpisał ustawę uchylającą Glass-Steagall Act, legislację, która zobowiązywała do oddzielenia bankowości inwestycyjnej od bankowości detalicznej i korporacyjnej. 

Od tego czasu amerykańskie firmy finansowe przeszło trzykrotnie zwiększyły swoje rozmiary. Piątka ówczesnych liderów z 1999 roku - Citigroup, Bank of America, Chase Manhattan Corp., Morgan Stanley Dean Witter & Co. i Merrill Lynch & Co. – posiadała wtedy aktywa łącznej wartości 2,5 bilionów dolarów. Obecna czołówka, którą tworzą Bank of America, JPMorgan, Citigroup, Wells Fargo & Co. i Goldman Sachs Group Inc , sprawuje już kontrolę na aktywami sięgającymi 8,3 bln dolarów. 

Uchylenie Glass-Steagall Act utorowało drogę do powstania finansowych gigantów na miarę Citigroup, które ostatnio musiały być stawiane na nogi za pomocą setek miliardów dolarów z kieszeni amerykańskiego podatnika.

Przedstawiciele bankowego lobby z Wall Street, którzy odwiedzili w tym tygodniu biuro kongresmana Paula Kanjorski’ego, opuszczali Kapitol w fatalnych nastrojach. Doszli bowiem do wniosku, że kongresman nie tylko poważnie pracuje nad sprawą podziału finansowych dinozaurów, ale już w następnym tygodniu może przygotować swoje propozycje.

Kanjorski jest przewodniczącym podkomisji rynków kapitałowych w Komitecie Uslug Finansowych Izby Reprezentantów USA, którego przewodniczący Barney Frank też ma podobne propozycje. Chce on mianowicie wyposażyć Federalną Rezerwę USA w uprawnienia, dzięki którym mogłaby ona zmusić holdingi finansowe do wyprzedaży aktywów lub wstrzymania pewnych rodzajów działalności, jeśli rozmiary tych firm stanowią zagrożenie dla stabilności finansowej. Z kolei Ed Perlmutter, demokratyczny kongresman z Colorado, opowiada się za modyfikacją propozycji Franka poprzez wprowadzenie wprost reguły, że Fed mógłby w poszczególnych przypadkach, na zasadzie case-by-case, zastosować postanowienia Glass-Steagall Act, czyli podzielić firmę.

Szanse na „wielkie porządki na Wall Street” rosną z każdym dniem. John S. Reed, który kierował przez 14 lat bankiem Citicorp do czasu jego fuzji z domem maklerskim Stanford Sandy, obecnie żałuje, ze uczestniczył w tworzeniu nowej firmy. Za podziałem gigantów, w niektórych przypadkach, opowiada się także Alan Greenspan, były wieloletni szef Federalnej Rezerwy USA.