Publikując w sieci swoje dane, robimy prezent oszustom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 grudnia 2009, 17:15
Paul Ducklin, szef działu technologie, Sophos Asia Pacific Materiały prasowe
Paul Ducklin, szef działu technologie, Sophos Asia Pacific Materiały prasowe/DGP
Paul Ducklin, szef działu technologie w Sophos Asia Pacific, mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej", dlaczego nie powinniśmy udostępniać w internecie swojego e-maila, telefonu czy daty urodzin.

ROZMOWA

SYLWIA CZUBKOWSKA:

W ramach eksperymentu założyliśmy fałszywe konta na największych portalach społecznościowych. Co trzeci internauta przyjął do grona znajomych całkiem obcą osobę. Dlaczego ludzie zachowują się tak beztrosko?

PAUL DUCKLIN*:

Gdy w firmie Sophos przeprowadziliśmy taki sam eksperyment, niemal co drugi internauta przyjął do swojego grona nieznajomego. Niestety, wszędzie na świecie internauci mają podobnie niską świadomość zagrożeń w sieci. Nad swoje bezpieczeństwo przedkładają zabawę, przyjemność, jaką niesie powiększenie grona „przyjaciół”. Są przekonani, że ujawnienie danych osobowych nie jest wcale groźne. Myślą: dlaczego by nie dołączyć do swoich znajomych setnej z kolei osoby? Dzięki temu będę wyglądał na bardziej popularnego. A to, że podam mu przy okazji trochę informacji o sobie, wydaje im się nieważne.

Polacy są przekonani, że adres e-mailowy czy numer telefonu komórkowego to nie są specjalnie ważne dane.

Dokładnie tak samo jest w Australii czy Wielkiej Brytanii, gdzie też przeprowadzaliśmy takie badanie. Nagminną reakcją były wypowiedzi: „I co z tego, że ujawniam moje dane osobowe? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie?”. Niestety ma. Adres domowy to wskazówka, gdzie mieszka potencjalna ofiara złodzieja, a adres e-mailowy zachęca do zawalania skrzynki spamem. Zaś zdobycie daty urodzenia, adresu mejlowego i numeru telefonu w Australii wystarcza, by założyć na czyjeś nazwisko kartę debetową.

W Polsce mamy jeszcze numery PESEL i NIP, które są niezbędne, by założyć konto. Może rzeczywiście to, co ujawniają internauci, nie ma tak dużego znaczenia?

Ależ ma! Mając jedną informację, cyberprzestępcy otrzymują świetną podstawę do tego, by zdobywać następne, nie zawsze zresztą związane z przestępstwami ekonomicznymi. W USA odbywa się właśnie głośny proces 19-latka, który założył fałszywe konto na Facebooku i jako dziewczyna wyłudził erotyczne zdjęcia od kilkuset osób. Potem je szantażował. Warto więc mieć mniej przyjaciół, ale sprawdzonych.

*Paul Ducklin, szef działu technologie, Sophos Asia Pacific

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj