Za gaz Polska zapłaci mniej niż Niemcy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 stycznia 2010, 05:47
Nadal nie wiemy, kiedy Rosjanie dostarczą nam brakujące ilości gazu. Ministerstwo Skarbu liczy, że w lutym, zaraz po podpisaniu aneksu do kontraktu jamalskiego oraz międzyrządowego porozumienia.

Porozumienie między Gazpromem, Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG) oraz EuRoPol Gazem z 27 stycznia otwiera dopiero drogę do zawarcia właściwej umowy gazowej. Chodzi o aneks do kontraktu jamalskiego, który zagwarantuje nam od około 8,7 mld do 10,3 mld m sześc. gazu rocznie do 2037 roku. Wcześniej, aby porozumienie to weszło w życie, konieczne jest uzyskanie zgody korporacyjnej wszystkich stron.

>>> Polecamy: Spór PGNiG i Gazpromu o zaległe opłaty za tranzyt gazu przez Polskę rozwiązany

– Strony dały sobie na to dwa tygodnie – wyjaśnia Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa. Zaakceptować je muszą również rządy Polski i Rosji. Niewykluczone, że nasz rząd przyjmie jego treść już w przyszłym tygodniu, na najbliższym posiedzeniu. Potem nastąpi oficjalne podpisanie umowy gazowej i porozumienia międzyrządowego.

Zanim dodatkowe ilości gazu trafią do Polski, może więc minąć nawet kilka tygodni. Tymczasem gaz jest potrzebny nam już dziś. W środę PGNiG ograniczyło dostawy surowca dla Zakładów Chemicznych w Policach. Jeśli utrzymają się mrozy, a zużycie gazu nadal będzie na rekordowym poziomie 63–70 mln m sześc. na dobę, mniej paliwa otrzymają także Orlen i Puławy. Sytuacja jest trudna, bo – aby pokryć braki gazu – PGNiG maksymalnie zwiększył już wydobycie krajowe i pobór paliwa z magazynów. Te ostatnie robią się powoli puste – wypełnione są zaledwie w 48 proc.

Analitycy są zgodni, że w sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się obecnie, trzeba uznać, że mimo wszystko warunki, na jakich zawarto trójstronne porozumienie, są korzystne. Surowa zima, brak wystarczających ilości gazu i groźba ograniczeń dostaw dla przemysłu stawiały nas w bardzo niekorzystnej sytuacji negocjacyjnej. Mimo to ostatecznie PGNiG przełamało trwający wiele tygodni impas, rezygnując z roszczeń wobec Gazpromu, wycenianych na 100–380 mln dol. zyskaliśmy opust cenowy na zakontraktowanym gazie. W efekcie za gaz mamy płacić mniej niż np. Niemcy (obecnie Polska kupuje gaz za około 280 mln dol. za 1000 m sześc., Niemcy płacą 230 mln dol.).

PGNiG może pochwalić się jeszcze innym sukcesem. Zawarte porozumienie przewiduje przedłużenie kontraktu na przesył gazu przez terytorium Polski gazociągiem jamalskim do krajów Europy Zachodniej i to do 2045 roku. Według Janusza Steinhoffa, byłego ministra gospodarki, to istotny zapis, zwłaszcza w obliczu budowy przez Rosjan gazociągów Nord Stream i South Stream, które będą zaopatrywać Europę z pominięciem naszego kraju.

– Porozumienie z Gazpromem gwarantuje, że konkurencyjny wobec tych gazociągów rurociąg jamalski będzie funkcjonował – zaznacza Andrzej Lipko, były prezes PGNiG.

i02_2010_020_166_004a_001_161670.jpg
Zaopatrzenie Polski w gaz obecnie i w pzyszłości
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj