Francuzi muszą pracować dłużej, jeśli chcą, by państwo wypłaciło im emerytury

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
16 lutego 2010, 17:04
Nicolas Sarkozy będzie musiał postawić na szali swoją karierę polityczną, aby przeforsować bolesną reformę francuskiego systemu emerytalnego.

Wczoraj podczas „szczytu socjalnego” w Pałacu Elizejskim prezydentowi nie udało się przekonać żadnego z przywódców związków zawodowych do wydłużenia wieku, w którym można przestać pracować.

Dziś Francuzi mogą przejść na emeryturę najwcześniej po skończeniu 60 lat i przepracowaniu 40 lat. Takie reguły obowiązują od 1983 r. Ale dłużej nie da się ich utrzymać.

– W tym roku deficyt systemu emerytalnego wyniesie 10 mld euro. To oznacza, że już co dziesiąta emerytura jest wypłacana na kredyt. Jeśli nic nie zostanie zmienione, za 30 lat dziura w systemie urośnie do 70 – 100 mld euro rocznie. A to oznacza bankructwo państwa – mówi DGP Nicolas Veron, ekonomista brukselskiego Instytutu Bruegla.

We Francji wciąż obowiązuje układ, zgodnie z którym składki wnoszone przez obecnych pracowników finansują tych, którzy są na emeryturze. Tak samo było w Polsce przed reformami przeprowadzonymi przez rząd Jerzego Buzka w 1999 r. Ale coraz mniej osób pracuje, a coraz więcej trzeba utrzymywać. O ile po wojnie na jednego emeryta przypadało czterech zatrudnionych, to dziś jest to zaledwie 1,8 pracujących, a w 2050 r. będzie już tylko 1,2.

– Głównym problemem jest bardzo szybkie starzenie się francuskiego społeczeństwa. Od lat 60. XX w. każdego roku przeciętna długość życia zwiększała się aż o trzy miesiące. O ile w 1960 r. wynosiła około 60 lat, to dziś jest to ponad 80 lat – mówi nam Philippe Moreau-Defarge, ekspert Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Sukcesy medycyny nie są jedynym powodem kłopotów systemu emerytalnego. Innym jest wysokie bezrobocie. Z powodu kryzysu aż 11 proc. Francuzów pozostaje bez pracy. I zamiast finansować utrzymanie obecnych emerytów, sami pobierają zasiłki. Dodatkowo we Francji od lat rodzi się za mało dzieci, aby zapewnić utrzymanie obecnego pokolenia, choć na tle większości krajów Europy Francja i tak wypada pod tym względem nie najgorzej.

Wobec groźby załamania finansów publicznych Nicolas Sarkozy zapowiedział przeprowadzenie jeszcze w tym roku radykalnej reformy systemu emerytalnego. I wczoraj w Pałacu Elizejskim próbował przekonać do tego związki zawodowe. – Reforma emerytur jest dla każdego Francuza sprawą tak fundamentalną, że musi zostać przeprowadzona za zgodą społeczeństwa, na podstawie przejrzystego scenariusza – mówił. Aby podkreślić, jak bardzo zależy mu na poparciu związkowców, na spotkanie przybył w otoczeniu premiera i ośmiu ministrów.

Ale bez skutku. Ani jedna francuska centrala związkowa nie chce podpisać się pod zmianami systemu emerytalnego. Zdaniem związkowców dziurę w systemie emerytalnym powinni pokryć przedsiębiorcy, choćby poprzez nowy podatek od transakcji finansowych.

Sarkozy ma jednak inne plany. Osią reformy ma być przede wszystkim wydłużenie wieku emerytalnego. Francuzi mieliby prawo otrzymywać świadczenia dopiero przed osiągnięciu 62., a być może nawet 63. roku życia. Musieliby także dłużej pracować: zamiast obecnych 40 lat – 42 lub 43. Francuski prezydent wykluczył natomiast obniżenie uposażeń obecnym lub przyszłym emerytom. W ten sposób chce dotrzymać obietnicy, że nie wprowadzi nowych obciążeń fiskalnych. Wszystkie te zmiany mają być uchwalone przez Zgromadzenie Narodowe jeszcze w tym roku.

Strategia Nicolasa Sarkozy’ego jest jednak ryzykowna. Z sondażu zamówionego przez rząd wynika, że 59 proc. Francuzów kategorycznie sprzeciwia się odsunięciu wieku emerytalnego, a 55 proc. nie chce wydłużenia minimalnego czasu pracy. Opozycyjna Partia Socjalistyczna już teraz mocno zyskuje w sondażach, bo opowiada się za utrzymaniem emerytalnego status quo.

Deficyt budżetowy wymusza wydłużanie czasu pracy powyżej 65 lat

Niemal wszystkie kraje UE przymierzają się do podniesienia wieku emerytalnego. To kluczowy element ograniczenia deficytu budżetu państwa i narastającego zadłużenia.

W tym tygodniu decyzję o stopniowym wydłużeniu wieku, w którym można nabyć uprawnienia emerytalne, podjęła Hiszpania. Z 65 został on wydłużony do 67 lat. Rząd Jose Luisa Zapatero nie ma wyboru: musi w krótkim czasie ograniczyć wydatki na emerytury, aby obniżyć deficyt budżetowy do 3 proc. PKB. Rząd Grecji zdecydował się na razie na nieco łagodniejszą opcję: od 2015 r. wiek emerytalny zostanie przesunięty z 61 do 63 lat. Ale to zapewne dopiero początek zmian. Zarówno Europejski Bank Centralny, jak i Niemcy uzależniają udzielenie pomocy finansowej Grecji od wprowadzenia bardziej drastycznych oszczędności.

Sięgające 100 proc. PKB zadłużenie mają Włochy. Aby je zmniejszyć, rząd Silvia Berlusconiego, jest zdecydowany ograniczyć przywileje emerytalne. W tym przypadku ciężar reform poniosą głównie kobiety, bo wiek emerytalny dla obu płci ma być stopniowo wyrównany. Dziś wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.

W lepszej sytuacji są kraje skandynawskie. Reformy emerytalne zaczęto tu przeprowadzać już kilka lat temu. Dania i Norwegia już w 2007 r. przesunęły wiek emerytalny do 67 lat. W Szwecji na emeryturę można przejść co prawda wcześniej (w wieku 65 lat). Ale Sztokholm już w 1998 r. przeprowadził zmianę systemu emerytalnego, dzięki której część składek zasila na zasadach rynkowych fundusze inwestycyjne.

W Niemczech rząd Angeli Merkel w 2007 r. podjął decyzję o wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat. Decyzja ta ma obowiązywać już od 2012 r. Wówczas prawo do wypłaty świadczeń otrzymają tylko ci, którzy przepracują 45 lat. Ograniczenie świadczeń emerytalnych ma być kluczowym elementem sprowadzenia budżetowego kraju poniżej 3 proc. PKB.

Dzięki relatywnie dobrej kondycji gospodarczej na stopniowe rozłożenia zmian może pozwolić sobie Holandia. Tu dopiero od 2020 r. zostanie podniesiony z 65 do 66 lat, a od 2025 r. – do 67 lat.

W Polsce głównym problemem jest niski wiek emerytalny kobiet – 60 lat. A także wyjątkowo uprzywilejowane warunki dla rolników w ramach KRUS. Jednak przeprowadzona przez rząd Jerzego Buzka w 1999 r. reforma pozwoliła na utworzenie rynkowych funduszy emerytalnych, które częściowo odciążają ZUS.

i02_2010_032_000_010a_001_169917.jpg
Nicolas Sarkozy ryzykuje porażkę w wyborach prezydenckich, decydując się na bolesne reformy systemu emerytalnego Fot. Reuters/Forum
deficyt_budzetowy_francji_w_latach_2000_2008_169957.jpg
Deficyt budżetowy Francji w latach 2000-2008
dlug_publiczny_francji_do_2010_roku_169964.jpg
Dług publiczny Francji do 2010 roku
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj