Spokój panował na wszystkich europejskich rynkach, co wynikało głównie z kolejnego dnia bez istotnych publikacji makro. Jedynie poranne informacje z Chin o wyraźnie wyższym od oczekiwań wzroście importu i eksportu tego kraju można było interpretować jako dobry sygnał rozwoju globalnej gospodarki, jednak radość z tego faktu mąciła kolejna podwyżka stopy rezerwy obowiązkowej w chińskich bankach o 50 pkt. bazowych. To już szósta podwyżka w tym roku, która ma za zadanie ograniczyć ilość pieniądza w gospodarce i jednocześnie zmniejszyć inflację.

Publikowano dziś także bilans handlowy USA, gdzie w październiku import okazał się o 38,7 mld dolarów większy od eksportu, ale choć ponad połowa tego deficytu przypadła na Chiny nie miało to żadnego znaczenia. W końcówce ogłoszony został Indeks Uniwersytetu Michigan, a konkretnie jego wstępny odczyt, który był wyższy od prognoz i wyniósł 74,2 pkt. To najwyższy poziom od sześciu miesięcy, więc można zakładać, że skoro zaufanie konsumentów rośnie to przedświąteczne wydatki również będą większe niż się oczekuje. Nadal jednak w tych badaniach Amerykanie zdecydowanie wyżej oceniają bieżącą sytuację niż nadchodzące perspektywy. Nie dziwi to w otoczeniu utrzymującego bezrobocia, które jest blisko rekordowego 26-letniego poziomu.

Podsumowując cały tydzień na GPW praktycznie od poniedziałkowego wystrzału na fiksingu nie wydarzyło się nic ciekawego. Indeksy przy mniejszych niż zwykle obrotach kreśliły trend boczny. Co ciekawe po takim tygodniu obie strony giełdowych zmagań mogą czuć przewagę na następne dni. Byki osiągnęły rekordowe poziomy, więc liczą na przedświąteczną kontynuację rajdu św. Mikołaja, a z kolei zwolennicy podaży wspierają pogląd, że skoro rynek nie chce rosnąć to w końcu zniecierpliwienie inwestorów doprowadzi do jego spadku. W tym drugim przypadku sądzę, że ewentualna korekta mogłaby sięgnąć poziomu 2700 pkt. i nawet wtedy techniczne byki będą w przewadze, bo rynek nie będzie wykupiony. Może do tego dojść jeżeli na początku tygodnia niedźwiedzie będą chciały wykorzystać zapowiadaną weekendową podwyżkę stóp procentowych w Chinach. Ten moment będzie raczej okazją niż początkiem przeceny, ponieważ po krótkich perturbacjach rynek dojdzie do wniosku, że ta decyzja nie ma większego znaczenia.