W połowie grudnia w Parlamencie Europejskim mówił pan, że Polska ma szansę stać się surowcowym zapleczem UE. To możliwe?

Jak najbardziej. Świat w dobie parcia na nowe technologie potrzebuje nowych metali. Chodzi o metale, które były już dawno odkryte, ale dotąd rzadko eksploatowane. Mogłyby one znaleźć zastosowanie w wielu dziedzinach codziennego życia. Światowy postęp i rozwój technologii będą ich potrzebowały. I w tym KGHM upatruje szansę dla siebie. Mamy możliwości, by przemysł metali nieżelaznych w Polsce stał się takim zapleczem surowcowym Unii Europejskiej. Musimy jednak do tego przekonać UE. Aby taki scenariusz był możliwy, konieczne jest bowiem zdjęcie ograniczeń hamujących rozwój takich firm jak nasza. Mam na myśli przede wszystkim kwestie polityki energetycznej, a dokładniej politykę ograniczania emisji CO2. Staramy się przekonać PE do stosowania pewnych ulg dla przemysłu energochłonnego. Działamy w takiej gałęzi gospodarki, która potrzebuje dużych ilości energii elektrycznej. Piece elektryczne wykorzystujemy do roztapiania rudy. Zużywamy 2,5 TWh rocznie, a docelowo będziemy potrzebowali 3,2 TWh. To ponad 2 proc. całej krajowej produkcji prądu. Jeżeli jednak będziemy dociskani i na firmy z najbardziej energochłonnych sektorów przełoży się wszystkie zobowiązania związane z ograniczaniem CO2, to nie będzie dla nich miejsca w Europie.

Grozi nam więc exodus firm poza UE?

Grozi nam import surowców spoza Unii, na którym będą zarabiać np. Chińczycy. Już dziś nakładają oni na eksport metali 15 – 20-proc. cła. O ich pozycji na rynku niech świadczy to, że Chiny są producentem 97 proc. metali ziem rzadkich na świecie. Tymczasem musimy uświadomić Brukseli, że w Europie jest taka firma jak nasza, z ogromnym potencjałem. Jesteśmy w tej chwili na jednym, ale światowej klasy złożu w Polsce. Do wyeksploatowania mamy jeszcze 1,2 mld ton rudy i około 35 mln ton metalu. To 4 proc. światowych zasobów. Poza tym zaczynamy zagospodarowywać następne obszary. Na złożu Głogów jest około 900 mln ton bardzo dobrej rudy. Dociskanie tej branży nie jest zatem w interesie UE.

Chcecie się więc koncentrować na Europie?

Nie zamierzamy koncentrować się tylko na jednym regionie. Dywersyfikujemy ryzyka. Mamy zamiar być firmą globalną. Mamy złoże w Polsce, a w Niemczech uzyskaliśmy koncesję na poszukiwanie, co świadczy o tym, że doceniamy ten region.

Interesują nas jednak również inne części świata. Od połowy tego roku mamy złoże w Kanadzie, myślimy o kolejnych. Chcemy zwiększyć do 2018 roku produkcję miedzi o co najmniej 200 tys. ton, do 700 tys. ton rocznie. Jeśli uda nam się przejąć jedną z firm, które obserwujemy, produkcja wzrośnie do 800 tys. ton.

Poza tym trzeba pamiętać, że już dziś KGHM jest drugim na świecie producentem srebra. Wzmocnienie pozycji w tym metalu jest dla nas tak samo istotne.

Wspomniał pan o akwizycjach, proszę zdradzić jakieś szczegóły.

Pieniądze zamierzamy wydawać na nowe technologie i właśnie akwizycje firm górniczych. Dziś fuzje i przejęcia to jedyny sposób na rozwój w tej branży. Pierwszy krok już wykonaliśmy, przejmując od firmy Abacus złoże Afton-Ajax w Kanadzie. Mamy też prawa poszukiwawcze na innych obszarach. Zamierzamy m.in. rozpocząć wiercenia na złożu Rainbow.

>>> Polecamy: Średnia pensja w KGHM wynosi 9 tys. zł. Związkowcy żądają więcej

Mamy specjalną grupę, która analizuje okazje do przejęć. Obecnie przyglądamy się kilkunastu projektom akwizycyjnym, m.in. w Europie i Kanadzie. Najbardziej zaawansowane rozmowy dotyczą jednak trzech firm – jednego producenta srebra i dwóch miedzi.

Kiedy dojdziecie do pełnych zdolności wydobywczych na złożu w Kanadzie?

Zakładamy, że w 2011 roku będziemy mieli gotowe studium wykonalności. Potem musimy uruchomić całą inwestycję, czyli m.in. wybudować zakład przeróbczy, zakład górniczy, składowisko odpadów, instalacje do pozyskania wody. W połowie 2013 roku powinniśmy ruszyć z produkcją. Półtora roku od tego momentu powinniśmy dojść do pełnej planowanej zdolności produkcyjnej – 50 tys. ton miedzi i ponad 3 tony złota rocznie.

Będziecie zatem zwiększać produkcję głównie dzięki akwizycjom?

Zdecydowanie tak. Dziś nasza własna produkcja miedzi sięga 420 tys. ton rocznie i nie ma możliwości jej zwiększyć w wyraźny sposób bez przejęć. Nie zapominamy jednak o innych możliwościach, a mianowicie złomie. Dziś przerabiamy w granicach 100 tys. ton złomu. To przyszłościowy segment. Mamy koncepcję stworzenia z Huty Miedzi Legnica huty złomowej. Projekt jest na etapie studium.

Uczestniczycie również w projekcie pozyskiwania gazu z węgla. Czy chcecie w ten sposób uniezależnić się od dostaw tego surowca?

To projekt, który zrodził się w dobie ryzyka związanego z dostawami gazu ze Wschodu. Dzięki niemu możliwe będzie pozyskanie gazu syntetycznego. To zabezpieczyłoby nasze potrzeby. Ale dla nas istotna jest jeszcze inna rzecz. W efekcie zgazowania węgla będzie możliwość pozyskania wodoru, poza tym w trakcie tego procesu będzie możliwe zagospodarowanie CO2. Byłoby to zatem inne podejście do kwestii składowania dwutlenku węgla.

>>> Czytaj także: KGHM bije kolejne rekordy. Indeksy na GPW lekko tracą

W tej chwili ubiegamy się o koncesję na poszukiwanie i rozpoznanie złoża węgla brunatnego w rejonie Głogowa. Tam chcemy zbudować program pilotażowy, który pozwoliłby nam przetestować technologię zgazowania. Na pozyskanie koncesji i badania dajemy sobie dwa lata. Wydaje mi się, że wdrożenie pilotażu realnie mogłoby nastąpić na przełomie 2012/2013 roku.