Forsal logo

W kryzysie koncerny telekomunikacyjne zarobią na inwigilacji obywateli

Inwigiliacja. Fot. Shutterstock
Inwigiliacja. Fot. Shutterstock /ShutterStock
Koncerny telekomunikacyjne stawiają na współpracę z rządem. Priorytet to monitorowanie obywateli.

Ubiegłotygodniowe targi ITU Telecom World tradycyjnie były probierzem kondycji branży. A ta odczuwa skutki spowolnienia. Tym razem organizatorzy zapełnili zaledwie dwie z siedmiu hal Palexpo w podgenewskiej La Grand-Saconnex. W kryzysie zaś najpewniejszymi klientami są podmioty publiczne oraz wielkie koncerny. Właśnie do nich była skierowana oferta największych dostawców.

>>> Czytaj też: Trwa wyścig zbrojeń. Świat boi się nowej, cybernetycznej wojny

– W Szwajcarii prezentujemy przede wszystkim sprzęt telekonferencyjny oraz urządzenia stosowane w systemach ochrony – mówi „DGP” Reinhard Waehlen z Huawei Technologies. To drugie to przede wszystkim zintegrowane systemy telewizji przemysłowej. Kamery są wyposażone w czujniki identyfikujące np. porzucone bagaże (przydatne na lotniskach).

>>> Polecamy: Świat robi się ciasny. Mamy już 7 mld ludzi na naszej planecie

Inne urządzenia alarmują odpowiednie służby na wypadek wtargnięcia osoby niepowołanej na teren firmy. Są też takie, które badają temperaturę ciała przechodzących osób – ta funkcja może być pomocna w walce z epidemiami i jest już wykorzystywana na niektórych przejściach granicznych.

Huawei zaprezentował w Genewie kamerę automatycznie identyfikującą zbiegowiska. Trudno wyobrazić sobie wykorzystanie takiej funkcji w państwie demokratycznym. W krajach autorytarnych system szybkiego ostrzegania policji przed zbiegowiskami może ułatwić walkę z opozycją. Być może dlatego stoisko chińskiego koncernu cieszyło się znacznym zainteresowaniem oficjeli z Trzeciego Świata. Korespondent „DGP” gościł przy nim razem z prezydentem afrykańskiego Burundi Pierre’em Nkurunzizą.

Chińczycy mają ambicję zajęcia w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat pozycji lidera branży telekomunikacyjnej. Już teraz dysponują 52 tys. patentów, co daje im trzecie miejsce na świecie. Huawei stawia przy tym na wielki biznes i kontrakty rządowe. Chiny z powodzeniem zapełniają przestrzeń po zachodnich graczach, którzy wycofują się z krajów takich jak Iran. Niedawno Huawei zawarł umowę o dostarczenie miejscowemu operatorowi sprzętu pozwalającego na śledzenie pozycji użytkowników komórek. Koncern z Shenzhen tłumaczy, że podobny sprzęt stosują siły policyjne zachodnich demokracji. Jego przedstawiciele wskazują, że w podziale irańskiego tortu uczestniczą również Siemens i Nokia, które dostarczyły Teheranowi urządzenia do podsłuchiwania rozmów telefonicznych.

Zdaniem krytyków Huawei jest powiązana z chińskimi służbami. „Sunday Times” pisał, że część komputerów prezentowanych biznesmenom przy okazji rozmaitych imprez bywa zainfekowana programami szpiegowskimi. Dane miałyby trafiać za Wielki Mur. Z kolei Indie podjęły decyzję o skontrolowaniu chińskiego sprzętu telekomunikacyjnego pod kątem obecności programów monitorujących transmisję danych. Chińczycy konsekwentnie odrzucają zarzuty i nieoficjalnie oskarżają konkurencję o stosowanie technik czarnego PR.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki

Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKadrowa rewolucja w Kijowie. Oto najważniejsze roszady i ich znaczenie »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj