Syria może stać się polem walki o dominację na Bliskim Wschodzie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 listopada 2011, 10:53
Bliski Wschód, fot. Gemenacom
Bliski Wschód, fot. Gemenacom /ShutterStock
Arabia Saudyjska i USA obawiają się, że Iran walcząc o dominację nad regionem podburza wszędzie szyitów, a Syria może stać się - zdaniem analityków - polem walki o hegemonię na Bliskim Wschodzie między Teheranem a Arabią Saudyjską - głosi analiza Reutera.

Kryzys polityczny w Syrii utrudnia starania Iranu o budowanie regionalnej hegemonii. Niepokój Teheranu o możliwość upadku reżimu w Damaszku zdradzają rządowe komentarze, w których fala kontestacji w Syrii przeciw prezydentowi Baszarowi el-Asadowi nazywana jest "amerykańsko - syjonistycznym" spiskiem - pisze Reuters w niedzielnej analizie.

Do listy zmartwień elity szyickiego kleru w Teheranie, na której są międzynarodowe sankcje, wysoka inflacja, bezrobocie i nieufność inwestorów wobec Iranu, doszła obawa o utratę najważniejszego sojusznika republiki islamskiej.

Iran zagrał już "wieloma swoimi kartami", by pomóc przetrwać syryjskiemu reżimowi - pisze Reuters - siał pogłoski, że "spuści ze smyczy" swych wojowniczych klientów, jak Hezbollah w Libanie i palestyński Hamas przeciw izraelskim i amerykańskim interesom na Bliskim Wschodzie, aby zapobiec zagranicznej interwencji w Syrii.

>>> Zobacz też: Iran: Nie cofniemy się ani na krok od swojego programu atomowego

Damaszek był dotąd tak ważnym sojusznikiem Teheranu, również przeciw sunnickim monarchiom regionu, że irańscy politycy zastanawiają się, czy aby zachować wpływ na Syrię, nie należy zaprzestać popierania Asada i szybko przejść na drugą stronę sporu. "Plotki z Teheranu głoszą", że irańscy urzędnicy spotkali się z przedstawicielami syryjskiej opozycji, testując możliwość uformowania nowego aliansu politycznego - podaje agencja Reutera.

Schyłek rządów Asada może skłonić irańską teokrację do szukania nowych sojuszy, które ułatwiłyby jej budowanie regionalnej hegemonii. "Iran może starać się jeszcze bardziej zbliżyć do Hezbollahu i innych szyickich organizacji bojowych w regionie, aby zachować swe wpływy" - powiedział agencji Reutera rezydujący w Teheranie dyplomata z Azji, który pragnął zachować anonimowość.

Trudno byłoby jednak zastąpić alians z Syrią. Teheran przyjął postawę "poczekamy, zobaczymy" zastanawiając się, czy nadal popierać Asada, czy układać się z opozycją. Naturalnym dla Iranu rozwiązaniem byłoby nadal brać stronę prezydenta, który reprezentuje rządzącą w Syrii mniejszość alawicką (około 7-17 procent ludności kraju), będącą sektą pochodzącą od szyitów i uznawaną przez nich za muzułmańską - podkreśla Reuters - Zwycięstwo sunnickiej większości nie leży w interesie Iranu.

"Słaby Asad nie byłby już skutecznym sojusznikiem w regionie, ale (...) wszystko byłoby lepsze niż sunnicki przywódca w Syrii" - wyjaśnia irański analityk Hamid Farahwaszi.

>>> Czytaj też: Oto 5 powodów, dla których Stany Zjednoczone nie zaatakują Iranu

Teheran czeka i ma nadzieję, że międzynarodowe wsparcie dla przeciwników reżimu Asada z czasem osłabnie, z powodu obaw, że mogłoby ono rozpalić w regionie wielki konflikt religijny między sunnitami a szyitami, który zdestabilizowałby cały ten obszar. "Dalsza presja na Asada mogłaby spowodować wybuch przemocy na tle religijnym w Libanie, Iraku i wielu innych częściach regionu, do których sięgają wpływy Iranu" - powiedział Reuterowi politolog Mansur Marwi.

Iran konkuruje o wpływy na Bliskim Wschodzie nie tylko z Arabią Saudyjską, ale też z Turcją. Jeden kraj oferuje ogarniętemu "arabską wiosną" regionowi model islamskiej teokracji, drugi - laickiej demokracji - przypomina agencja Reutera.

Teheran chce zyskać pozycję regionalnego mocarstwa nie tylko używając swych wpływów, ale też "mądrze rozgrywając konflikty, jak konflikt palestyńsko - izraelski" - powiedział rezydujący w Iranie dyplomata. Amerykanie dowodzą, że Iran dostarcza broni, pieniędzy i szkoleń stronom wielu konfliktów i wsparł też syryjski reżim.

Teraz budowanie pozycji lidera na obszarze Bliskiego Wschodu skomplikowała "arabska wiosna". Wobec tego "twardogłowi przywódcy Iranu szybko zareagowali na arabskie powstania (...) przedstawiając je, jako schyłek popieranych przez USA rządów" - przypomina Reuters. Irański przywódca duchowy ajatollah Ali Chamenei nazwał falę arabskich rewolucji "islamskim przebudzeniem". Chamenei utrzymuje, że ruchy kontestacyjne w krajach arabskich zainspirowała irańska rewolucja islamska z 1979 roku.

Według Reutera z podziwem na "arabskie wiosny" patrzy proreformatorska opozycja w Iranie, ale jest ona zbyt słaba, by podjąć się nowych protestów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj