Budowa autostrad przed Euro 2012: ostra jazda bez trzymanki i nadzoru

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 marca 2012, 05:41
Pośpiech w budowie dróg na Euro powoduje, że inwestycje realizują firmy bez doświadczenia - ustaliła "Rzeczpospolita".

Autostrady - inwestycje, które pochłaniają dziesiątki miliardów złotych - budują firmy, które nie posiadają doświadczenia i kwalifikacji w realizacji takich inwestycji. Część publicznych pieniędzy trafia nawet do szarej strefy, bo pracownicy zatrudniani są na czarno. W efekcie na budowach panuje chaos, przestrzeganie norm budowlanych jest niemożliwe, a robotnicy nie są odpowiednio nadzorowani.

Oficjalnie wygląda to tak: kontrakty z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad na budowę autostrad dostają giganci budowlani - Hydrobudowa Polska, Polimex-Mostostal, Skanska, Budimex. Biorą sobie równie dużych podwykonawców i grupują się w konsorcja.

Główni wykonawcy i ich oficjalni podwykonawcy zapewniają przede wszystkim obsługę inżynieryjno-techniczną kontraktu. Faktyczne prace budowlane wykonują pracownicy zewnętrzni, których nikt nie pyta, czy już kiedyś stawiali most lub wylewali asfalt. W tej sytuacji nie powinno dziwić, że autostrady pękają, zanim jeszcze ruszyły po nich samochody. 

>>> Czytaj też: Polskie niedokończone autostrady: odcinki A1, A2 i A4 mocno opóźnione

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj