Zirytowana Europa krzyczy: nikt nam nie będzie dawać lekcji!

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 czerwca 2012, 06:00
Jose Manuel Barroso podczas konferencji w Los Cabos, Meksyk, 18 czerwca 2012. © European Union, 2012
Jose Manuel Barroso podczas konferencji w Los Cabos, Meksyk, 18 czerwca 2012. © European Union, 2012/Forsal.pl
Szef Komisji Europejskiej wyraźnie się zdenerwował podczas konferencji prasowej po szczycie G20. „Przecież kryzys rozpoczął się w Ameryce!” – niemal krzyczał z irytacją w głosie.

W poniedziałek wieczorem odbyła się konferencja prasowa szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso związana ze spotkaniem liderów 20-stu najbardziej wpływowych gospodarek świata w meksykańskim Los Cabos (więcej o ustaleniach ze szczytu G20 w Los Cabos tutaj).

Barroso wydał oświadczenie, po czym odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jednym z nich był Kanadyjczyk David Akin, który zapytał, dlaczego Kanada ma ryzykować swoje "finansowe dobre imię" dla ratowania europejskich banków.

"Ten kryzys nie rozpoczął się w Europie, on rozpoczął się w Ameryce Północnej" - zaczął swoją wypowiedź wyraźnie poirytowany szef Komisji Europejskiej. "Duża część naszego sektora finansowego została zarażona przez, nazwijmy to, nieortodoksyjne praktyki pewnych obszarów rynków finansowych" - dodał.

Następnie Barroso na chwilę wyciszył głos i wskazał, aby nie szukać winnych, ale współpracować w walce z problemami. Po czym uderzył. "Należy zrozumieć jedną rzecz: w Europie jesteśmy otwartymi demokracjami. Nie wszyscy członkowie G20 są demokratyczni, ale my jesteśmy. I podejmujemy decyzje w sposób demokratyczny, a to oznacza, że czasem zabiera nam to więcej czasu, bo jesteśmy unią 27. demokratycznych państw" - powiedział komisarz.

Jednak to nie był koniec mało dyplomatycznej wypowiedzi przedstawiciela Unii Europejskiej. Rozpoczął podsumowanie.

"Szczerze mówiąc, nie przyjechaliśmy tu po to, aby dostawać lekcje na temat demokracji lub na temat zarządzania gospodarką, ponieważ Unia Europejska ma model, z którego może być dumna. (...) Jesteśmy ekstremalnie otwarci i chciałbym, żeby wszyscy nasi partnerzy byli tak otwarci w kwestii ich problemów" - powiedział Barroso.

Po czym powtórzył, że Europa jest bardzo otwarta i chce współpracować, ale nie przyjechała tam po to, aby ktokolwiek ją pouczał.

W komentarzu na temat wypowiedzi szefa KE zadający pytanie dziennikarz bardzo ostro go krytykuje. "Naprawdę? Czy on (Barroso - red.) widział, co rynki finansowe myślą o kupnie obligacji Hiszpanii, Włoch, czy jego ojczyzny Portugalii?" - pyta retorycznie David Akin, który jest szefem działu krajowego "Sun Media". Dodaje, że może to 35-stopniowy upał panujący w Los Cabos albo presja kryzysu w domu spowodowały, że szef KE tak się uniósł.

Nawiązując do niedemokratycznych krajów G20 Barroso prawdopodobnie miał na myśli takie państwa jak Rosja, Arabia Saudyjska czy Chiny.

Zwykle podczas spotkań tego typu oficjele starają się unikać aluzji do ustrojów innych państw, mając na względzie interesy krajów (czy, w tym wypadku, unii krajów), które się reprezentuje.

http://www.youtube.com/watch?v=_TGeVoosirg

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj