Europejski Bank Centralny jest w zasadzie gotowy podjąć dalsze działania, mające na celu wsparcie dotkniętych kryzysem krajów strefy euro - oświadczył w czwartek we Frankfurcie nad Menem szef EBC Mario Draghi. Zapowiedział, że w nadchodzących tygodniach bank opracuje mechanizm, który pozwoli podejmować "niestandardowe działania polityki monetarnej", aby złagodzić napięcia na rynkach finansowych.

Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" podał w czwartek, że według pomysłów Draghiego EBC i Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (EMS), przeznaczony na wsparcie krajów dotkniętych kryzysem zadłużenia, miałyby skoordynować skup obligacji takich państw, jak Włochy czy Hiszpania, które borykają się z wysokimi kosztami obsługi swoich długów. EMS kupowałby papiery dłużne na mniejszą skalę bezpośrednio od rządów, podczas gdy EBC miałby nabywać obligacje, które już trafiły na rynek. Takie działania osłabiłyby presję na wzrost oprocentowania obligacji tych krajów.

Giełdy negatywnie zareagowały w czwartek 2 sierpnia na wystąpienie prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Główny indeks paryskiej giełdy CAC 40 spadł o 2,09 proc. wczesnym popołudniem, tuż po słowach Draghiego. Podobny spadek odnotowano na giełdzie we Frankfurcie. Z kolei oprocentowanie 10-letnich włoskich obligacji ponownie przekroczyło 6 proc.; wzrosło też oprocentowanie obligacji hiszpańskich.

Na polskim parkiecie WIG 20 spadał o 0,81 proc. o 15:53. Tuż po przemówieniu około 14.30 indeks ostro zanurkował i znalazł się poniżej poziomu 2165 pkt.Traci też polski złoty.

Komentatorzy uważają, że odzwierciedla to rozczarowanie inwestorów brakiem konkretów w przemówieniu Draghiego. Powszechnie oczekiwano, że przedstawi on działania, jakie EBC ma podjąć w celu stabilizacji sytuacji w strefie euro, np. prezentując program wykupu z rynku wtórnego obligacji najbardziej zagrożonych krajów: Hiszpanii i Włoch.

Tymczasem Draghi zapowiedział jedynie, że w nadchodzących tygodniach EBC opracuje mechanizm, który pozwoli podejmować "niestandardowe działania polityki monetarnej", aby złagodzić napięcia na rynkach finansowych. Deklarował też - w imieniu zarządu EBC - "jednomyślną" wolę ratowania wspólnej waluty.

Złoty traci, WIG 20 nurkuje

Kurs złotego stracił wobec głównych walut. Po godz. 16 za euro płacono 4,11 zł, za dolara - 3,37 zł, a za szwajcarskiego franka - 3,42 zł. Traci też polska giełda. Powodem osłabienia było wystąpienie szefa EBC Mario Draghiego.

Europejski bank centralny zdecydował się na pozostawienie stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Benchmarkowa stopa procentowa kredytu refinansowego wynosi 0,75 proc.

Draghi powiedział też, że rządy strefy euro muszą być gotowe do użycia EFSF (Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej). Dodał, że EBC może przeprowadzić operacje otwartego rynku, czyli zasygnalizował gotowość banku centralnego eurolandu do skupu obligacje skarbowych niektórych państw strefy euro, czyli tych z nadmiernym zadłużeniem, np. Hiszpanii czy Portugalii.

Na te informacje rynki zareagowały pogorszeniem nastrojów, na wartości początkowo tracił euro względem dolara. Słabiej notowany też złoty, który tuż po wypowiedzi Draghiego osłabł wobec euro do ok. 4,13 zł, a wobec dolara do niemal 3,39 zł. Przed konferencją prasową szef EBC Mario Draghiego wspólną walutę wyceniano na 4,10 zł, a dolara - na 3,34 zł.

Na europejskich giełdach indeksy nadal znajdowały się poniżej kreski po godz. 16 - WIG20 tracił 0,86 proc., niemiecki DAX spadał o 1,4 proc., a francuski CAC 40 - o 1,5 proc. Pod kreską były też indeksy amerykańskich giełd: Dow Jones spadał o 0,6, Nasdaq - o 0,06 proc., a S&P 500 - o 0,6 proc. Przed konferencją Draghiego europejskie giełdy rosły po ok. 1 proc.

Główny analityk DM BOŚ Marek Rogalski ocenił, że Draghi rozczarował rynek. "Byłbym jednak ostrożny z krytyką tego co zrobił Draghi, tam padło zdanie, że ewentualne działania będą podejmowane w najbliższych tygodniach. Rynek rozczarowało to, że dziś się nic nie pojawiło" - wskazał analityk.

Dodał, że w pierwszej reakcji złoty osłabił się do ponad 4,13 zł za euro. "Teraz złoty będzie czekał na piątkowe dane z USA dotyczące rynku pracy, podobnie rynek zagraniczny. Jeśli te dane okażą się znacznie gorsze od prognoz, to pierwsza reakcja będzie negatywna, następnie rynek będzie oczekiwał, że w takiej sytuacji Fed będzie rozważał wprowadzenie QE3 (zwiększenie płynności na rynku - PAP)" - powiedział Rogalski.

Analityk TMS Brokers Szymon Zajkowski powiedział, że po ubiegłotygodniowych zapowiedziach Draghiego, rynek spodziewał się konkretów. "Tymczasem usłyszeliśmy to co zwykle, czyli, że bank centralny pozostaje w gotowości i w razie potrzeby będzie interweniował" - stwierdził.

W opinii analityka TMS Brokers polska waluta w najbliższych dniach będzie tracić na wartości. "Możemy zobaczyć osłabienie złotego do 4,17 zł za euro i do 3,44 zł za dolara" - powiedział Zajkowski.