– Zbieramy osoby, które chcą pozwać Skarb Państwa. Instytucje publiczne nie wywiązały się ze swoich obowiązków i powinny ponieść konsekwencje – zapowiada Piotr Biegasiewicz z kancelarii Dobrzyniecki & Partners.

W ocenie prawników winę ponoszą np. sądy, które rejestrowały firmy właściciela Amber Gold Marcina Plichty. I to mimo licznych wyroków w sprawach o przestępstwa gospodarcze, których się dopuścił. Według najnowszych informacji jest ich siedem, a szef bliźniaczej firmy Finroyal, która też przestała wypłacać pieniądze, ma dwa wyroki.

– Artykuł 18 kodeksu spółek handlowych zakazuje osobom z wyrokami sprawowania funkcji w zarządach. Sądy jednak rejestrowały kolejne przedsięwzięcia prezesa Plichty – mówi Piotr Biegasiewicz.

Pilną kontrolę pracy sądów zlecił już minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Jednak jeszcze poważniejsze zaniechania ma na koncie prokuratura. W przypadku Finroyal Komisja Nadzoru Finansowego złożyła pierwsze doniesienie w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola przed trzema laty! Niemal przed dwoma identyczne dokumenty urzędnicy KNF złożyli w prokuraturze w Gdańsku-Wrzeszczu. W obu przypadkach KNF donosiła, że łamane jest prawo bankowe zakazujące wykonywania czynności bankowych bez zezwoleń, czyli przyjmowania pieniędzy od klientów, aby obciążyć ich pełnym ryzykiem.

– Monitowaliśmy prokuratury od lat w tych sprawach, próbowaliśmy interwencji w Prokuraturze Generalnej, wykorzystując drogę służbową, pisma i nieoficjalne kontakty. Bez skutku – mówi oficer KGP.

Dla oskarżycieli, którzy mieli zbadać parabankową działalność Finroyal, pretekstem do zawieszenia postępowania stało się uzyskanie pomocy prawnej z Wielkiej Brytanii. Czekali na nią ponad dwa lata, choć sami urzędnicy KNF potrafili niezbędne dokumenty ściągnąć w kilka tygodni. W przypadku Amber Gold prokuratorzy umorzyli śledztwo. Dopiero sąd rozpatrujący odwołanie od tej decyzji zmusił prokuraturę do prowadzenia śledztwa. Utkwiło ono w miejscu, gdyż ekspertyza dotycząca działalności Amber Gold okazała się zbyt droga.

– Nie mogliśmy prowadzić sprawy pod kątem poważniejszych zarzutów oszustwa, gdyż nie było wtedy jeszcze poszkodowanych, którym odmawiano wypłat pieniędzy – wyjaśniała nam szefowa prokuratury Warszawa-Wola.

– Prokuratura ma problem ze sprawami gospodarczymi. Jest wiele przyczyn takiego stanu, nie wszystkie wynikają jedynie z błędów oskarżycieli. Choć w tym przypadku nie będę bronił ewentualnych zaniechań – mówi przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury Edward Zalewski.

Według innego prokuratora przyczyną braku działań wobec Amber Gold i Finroyal nie jest korupcja, choć taka wątpliwość może się nasuwać. – Na prokuraturze cieniem kładzie się sprawa Romana Kluski i kilku innych przedsiębiorców uwolnionych od zarzutów przez sąd. Ludzie boją się prowadzić takie sprawy, nie mają wsparcia od przełożonych – przekonuje nasz rozmówca. Sam rzecznik prokuratora generalnego brak działań tłumaczył tym, że sprawa Amber Gold nie była dotąd medialna. Teraz jednak w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku powstał zespół prokuratorów zajmujących się sprawą Amber Gold. Mniej medialną sprawę Finroyal (którego właścicielem najprawdopodobniej jest już jedna ze spółek z imperium Marcina Plichty) nadal prowadzi prokuratura rejonowa.