Itaka inwestuje w salony za granicą

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 maja 2013, 13:02
Turyści
Turyści/ShutterStock
Polskie biura podróży zarabiają coraz więcej na sprzedaży wycieczek zagranicznym turystom.

Szacuje się, że w 2012 r. wśród 1,5 mln osób obsłużonych przez krajowych touroperatorów ok. 5 proc. stanowili cudzoziemcy. Oznacza to dwucyfrowy wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Na tym trendzie chcą skorzystać touroperatorzy.

– W najbliższych dniach otworzymy pierwsze firmowe salony w Wilnie i Kaliningradzie. Przez ostatnie trzy sezony sprzedawaliśmy ofertę w 100 salonach partnerskich na Litwie, 140 w obwodzie kaliningradzkim, trzech na Białorusi i 40 w Czechach – tłumaczy Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, podkreślając, że w zeszłym roku biuro miało 10 tys. zagranicznych turystów, a w tym będzie ich co najmniej 15 tys. Kolejnym krokiem biura ma być wejście z ofertą na Ukrainę. – Potem może będzie Słowacja. Szczególnie że liczba połączeń czarterowych z Bratysławy jest znacznie mniejsza w porównaniu z tą, którą my proponujemy z pobliskich Katowic, skąd mamy 44 loty tygodniowo – dodaje Henicz.

Przyznaje, że pozyskiwanie klientów za granicą to sposób na wypełnienie w samolotach miejsc, na które nie ma chętnych w kraju.

Sprzedaż za granicą zamierza dalej rozwijać Almatur, który w zeszłym roku obsłużył ponad 2 tys. zagranicznych turystów, czyli o 30 proc. więcej niż w 2011 r. Na razie usługi oferuje we współpracy z lokalnymi biurami – 50 w Rosji i na Ukrainie i 20 na zachodzie Europy. – Chcemy się umacniać na tych rynkach. Z nowych interesują nas Chiny, w których Polska Organizacja Turystyczna mocno promuje obecnie Polskę. Wejście do tego kraju wiązałoby się jednak z nakładami przynajmniej kilkuset tysięcy złotych. Dlatego to plan na przyszłość – tłumaczy Czesław Choroś, prezes biura Almatur Opole. Nie ukrywa, że sprzedaż usług przez własne salony byłaby bardziej rentowna, gdyż agenci za granicą biorą wyższe prowizje, sięgające 15–20 proc., podczas gdy we własnych placówkach jest to 9–13 proc.

O rozwoju swojej sieci za granicą myśli też Rainbow Tours. – Mamy klientów z Ukrainy, Białorusi, Rosji. Przymierzamy się w związku z tym do uruchomienia sprzedaży w obwodzie kaliningradzkim. Na początku za pośrednictwem agentów, a potem może wejdziemy z firmowymi salonami – tłumaczy Grzegorz Baszczyński, prezes firmy.

60 tys. zł kosztuje uruchomienie salonu firmowego za granicą

50–60 tys. zagranicznych turystów skorzystało w zeszłym roku z oferty polskich biur

20 proc. o tyle średniorocznie rośnie zainteresowanie zagranicznych turystów wycieczkami oferowanymi przez polskie biura

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj