Prognozy ekonomistów: lipcowa inflacja w górę przez warzywa i benzynę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 sierpnia 2013, 11:05
Warzywa i owoce zdrożały
Warzywa i owoce zdrożały/Dziennik Gazeta Prawna
Droższe żywność, paliwa i wywóz śmieci: to wystarczyło, by inflacja w lipcu wzrosła nawet do 0,7 proc. – oceniają ekonomiści

GUS poda dane dziś po południu, ale z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że powtórki z czerwca nie będzie. Wtedy inflacja spadła do rekordowo niskiego poziomu 0,2 proc.

Jeśli chodzi o dane za lipiec, średnia oczekiwań to 0,5 proc., ale są i tacy ekonomiści, którzy wyliczają wskaźnik na 0,7 proc. Główny argument to wzrost cen żywności. Porównując do lipca 2012 r., była ona droższa – według różnych ocen – o 1,4–2,2 proc. Dla porównania w czerwcu wzrost wynosił 0,7 proc. w skali roku.

>>> Czytaj też: BIEC: WPI wzrósł, jesienią inflacja może rosnąć szybciej

Wszystko przez dużo droższe warzywa (w cenach żywności mają ponad 11-proc. udział). Na przykład za ziemniaki w hurcie dziś trzeba płacić ponadtrzykrotnie więcej niż rok temu. Ogórki są droższe o prawie 120 proc., kapusta – o 133 proc.

– W tym roku zima trwała wyjątkowo długo, co spowodowało opóźnienia w sadzeniu warzyw gruntowych. Przez to opóźniają się zbiory, co oznacza mniejszą podaż i utrzymywanie się wysokich cen – twierdzi Dariusz Winek, ekonomista BGŻ. I dodaje, że problem wysokich cen dotyczy także owoców, zwłaszcza jabłek. Niektóre gatunki podrożały o ponad 150 proc. To dlatego, że ich zbiory jeszcze się nie rozpoczęły, za to zapasy z poprzedniego roku są bardzo skromne. – Wiąże się to z bardzo dużym eksportem, w poprzednim sezonie wysłaliśmy za granicę ponad milion ton – wyjaśnia Winek.

Ekonomista dodaje, że na razie na ceny żywności nie przekłada się spadek cen surowców rolnych, jak np. zbóż. Te tanieją na całym świecie, na polskim rynku również. Ale u nas ogólnoświatowy spadek cen jest częściowo niwelowany przez słaby kurs złotego. Dodatkowo proces przekładania się ceny surowca na cenę gotowego produktu trochę trwa – tym bardziej że często producenci żywności wykorzystują spadek cen surowca do zwiększania swoich marż.

Drugi powód inflacyjnego przyspieszenia to wzrost cen paliw. Według Kamila Cisowskiego z PKO BP w ciągu miesiąca zdrożały one o 1,9 proc. To wyhamowało tempo rocznego spadku cen paliw – eksperci Pekao SA uważają, że w lipcu były one o 1,7 proc. niższe niż rok wcześniej. W czerwcu było to minus 3,6 proc.

>>> Czytaj też: Analitycy oczekują inflacji na poziomie 0,5 proc.

Kolejna przyczyna to ustawa śmieciowa. To, że od początku lipca to samorządy są odpowiedzialne za wywóz odpadów, oznacza w większości przypadków wzrost opłat za tę usługę. – Szacujemy, że dodało to inflacji około 0,1 pkt proc., co zniwelowało pozytywny skutek spadku cen energii dla gospodarstw domowych – tłumaczy Kamil Cisowski.

Ekonomiści uważają, że przyspieszenie gospodarcze będzie miało wpływ na wzrost inflacji w drugiej połowie bieżącego roku. Według Cisowskiego w końcu roku będzie ona wynosić 1,2 proc. Dariusz Winek uważa, że dojdzie do 0,8 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj