Część tej kwoty - około 8 miliardów - uda się zaoszczędzić. Resztę trzeba będzie pożyczyć. 

Cięcia dotkną między innymi armię. Jeszcze przed świętem wojska Ministerstwo Finansów poinformowało, że do końca roku zostanie zawieszony wskaźnik 1,95 procent PKB, na którego podstawie są przekazywane środki na modernizację wojska. Da to około 3 miliardów złotych oszczędności. 

Szef MON Tomasz Siemoniak już w ubiegłym tygodniu uspokajał - krótkotrwałe wstrzymanie wskaźnika nie zaszkodzi planom resortu. Umowy na ten rok już są zakontraktowane, więc cięcia i tak nie wpłyną na umowy z 2013 roku. Natomiast kolejne zakupy można przesunąć nieco w czasie - tłumaczył w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową minister obrony.
Szef MON dodał również, że przygotował "plan awaryjny", który pozwoli przetrwać czas cięć. Oszczędności można szukać oczywiście poza tak zwanymi wydatkami sztywnymi, czyli pensjami żołnierzy czy ich emeryturami. Budżet resortu jest natomiast tak skonstruowany, że większość wydatków majątkowych można przesunąć czy zredukować. I właśnie w tym obszarze kierownictwo ministerstwa znalazło oszczędności. Chodzi między innymi o wydatki na paliwo czy na działalność bieżącą resortu. 

O zawieszeniu wskaźnika 1,95 procent PKB mówił też prezydent. Bronisław Komorowski 15 sierpnia na antenie Polskiego Radia powiedział między innymi, że wstrzymanie środków wynikających ze wskaźnika, który zapisano w ustawie z 2001 roku, można wprowadzić tylko "na chwilę". Dłuższe stosowanie tej zasady - zdaniem prezydenta - może bardzo negatywnie odbić się na przyszłych kontraktach zbrojeniowych. A tych resort obrony do 2018 roku planuje kilkanaście, w tym tak duże jak zakup śmigłowców czy budowa nowego systemu obrony przeciwrakietowej. 

Obecnie MON dysponuje budżetem na sumę ponad 31 miliardów złotych. Zawieszenie wskaźnika 1,95 procent PKB oznacza, że resortowe środki wrócą do stanu sprzed roku.