Empik przy krakowskim rynku pod koniec wakacji zostanie zastąpiony przez sklep Zara. Jednej z największych warszawskich księgarni Traffic przy ulicy Brackiej sąd nakazał eksmisję. W Kielcach w lokalu po księgarni Księgarz na rogu ul. Małej i Sienkiewicza pojawił się kilka miesięcy temu klub go-go.

>>> Czytaj też: Podręczniki szkolne na rok 2013-2014 będą w droższe o 10–20 proc.

W ostatnich dwóch latach zniknęły najstarsze księgarnie w Siedlcach (Wiedza), Opolu (Nowa), Lublinie (Współczesna) i Poznaniu (Jedynka). Podobny trend dotyczy całego kraju. Jeszcze pod koniec 2010 r. – jak wynika z danych GUS – było ponad 3 tys. księgarni. Dziś jest ich 2853. W tym czasie zamknęło się lub upadło ponad 500. Oczywiście równolegle powstają nowe, ale w tym przypadku dynamika jest mniejsza. Jeszcze w 2011 r. założono 189 księgarń. Ale już w 2012 r. – 118.

– W dużej części są to nowe oddziały największych sieci: Empiku i Matrasa, które niewiele mają wspólnego z tradycyjnymi księgarniami – mówi DGP Henryk Tokarz, prezes Izby Księgarstwa Polskiego. – Przecież księgarnie to nie sklep z książkami. Księgarnia nawet według definicji słownikowej to instytucja kulturalna pełniąca w społeczeństwie swoją misję. Niestety, ten stary typ księgarzy zaczyna wymierać – mówi Tokarz.

Kurczący się rynek książki

W zeszłym roku rynek książki zaliczył spadek o 2 proc. i zmniejszył się z 2,7 do 2,65 mld zł. Spadki odbijają się głównie na tradycyjnych księgarniach. Sieci ratują się, maksymalnie obniżając ceny książek. By do tego doprowadzić, muszą jednak podejmować specjalne środki: albo jak Matras, który na okres wakacji wstrzymał wypłaty dla wydawców, albo jak Empik, który z miesiąca na miesiąc coraz mniej jest sklepem z książkami, płytami i gazetami, a staje się raczej hybrydą między drogerią, papierniczym a sklepem z prezentami. Dodatkowo książki – ale tylko aktualne bestsellery lub przecenione pozycje sprzed kilku sezonów – coraz częściej dostępne są w dyskontach.

– Takiej właśnie konkurencji zbijającej marżę na książce do 1–2 zł księgarnie nie wytrzymują – tłumaczy Tokarz. Legendarna działająca od 55 lat Księgarnia pod Arkadami we Wrocławiu ma ponad 100 tys. zł długu za niepłacony na czas czynsz. W marcu tego roku za długi dostała nakaz eksmisji i dopiero pomoc sieci Książnica Polska ją uratowała.

– To trudny biznes, z samej księgarni stacjonarnej nie udałoby mi się utrzymać – mówi Laura Osęka, która swoją księgarnię Books for Cooks wyspecjalizowaną tylko w książkach kucharskich założyła przed przeszło rokiem. – Sukcesem już jest, że zarabia ona sama na siebie, i co ważne, jest też uzupełnieniem mojego sklepu internetowego i bloga o literaturze kulinarnej – dodaje Osęka. I takie właśnie specjalistyczne, małe księgarnie, często w formule księgarnio-kawiarni, to największa nadzieja na to, by w ogóle jakieś pozostały w przestrzeni publicznej.

>>> Czytaj tez: Dlaczego Polska znalazła się wśród edukacyjnych superpotęg?

Jak bankrutował sklep z Notting Hill

W Stanach Zjednoczonych za kryzys księgarni odpowiadają w dużej mierze Amazon i rewolucja e-bookowa. Ta największa na świecie księgarnia internetowa już w maju 2011 r. ogłosiła, że po raz pierwszy sprzedała więcej książek cyfrowych niż tych w wersji papierowej. W efekcie zaczęły się zamykać nie tylko małe lokalne księgarnie, lecz także duże sieci księgarskie. Na początku tego roku ogromne cięcia ogłosiła sieć wielkich księgarń Barnes & Noble: w ciągu najbliższej dekady ma zamiar zlikwidować jedną trzecią placówek (czyli rocznie zamykanych będzie ok. 20, a więc łącznie zniknie ich 200). Barnes & Noble to i tak już ostatnia ogólnokrajowa sieć sklepów z książkami, filmami i płytami CD, która utrzymała się na rynku w USA. Analitycy wieszczą, że i ona podzieli losy księgarni Borders, która zamknęła swoje podwoje w 2011 r., nie wytrzymując konkurencji z rosnącym rynkiem e-booków oraz ze sprzedażą tradycyjnych książek przez internet.

W Wielkiej Brytanii szok wywołało zamknięcie w ubiegłym roku słynnej z filmu „Notting Hill” księgarni turystycznej. Jak podsumowało tamtejsze Stowarzyszenie Księgarzy, w ciągu dwóch lat zniknęło blisko 200 takich niewielkich, niezależnych sklepów, czasem o bardzo długiej historii.

Najmocniej jednak zarówno kryzys gospodarczy, jak i czytelniczy dał się we znaki w ostatnim czasie w Hiszpanii. Zniknęła m.in. słynna, istniejąca przeszło sto lat barcelońska księgarnia Catalunya, w miejscu której zostanie otwarty bar szybkiej obsługi. Zbankrutowały też Mascara w Walencji, TopBooks w Bilbao czy Gali w Santiago de Compostella.