Wojny celne, podsycanie konfliktów terytorialnych oraz propaganda informacyjna – w ten sposób Moskwa walczy o zachowanie wpływów w byłych republikach sowieckich i storpedowanie planów związanych z integracją europejską. Szczególne powody do obaw mają Mołdawia i Ukraina. Obie mogą wkrótce podpisać umowy o stowarzyszeniu i wolnym handlu z UE (DCFTA ). 

>>> Czytaj również: Storpedowanie integracji Kiszyniowa skompromitowałoby Partnerstwo Wschodnie

Kreml rozpoczął właśnie zmasowany atak na Ukrainę. By udaremnić zawarcie DCFTA przez Kijów, najpierw sanepid zakazał sprowadzania ukraińskich czekoladek firmy Roshen, znajdując w nich rzekomo rakotwórcze substancje. Eksport do Rosji był tydzień w ogóle sparaliżowany w wyniku wyjątkowo dokładnej kontroli celnej. Wzmożenie działań na granicy wynika z tykającej bomby w postaci jesiennego szczytu Partnerstwa Wschodniego, na którym układ z Ukrainą może zostać podpisany. Mimo wątpliwości, związanych m.in. z uwięzieniem ekspremier Julii Tymoszenko, media sugerują, że taka perspektywa wciąż jest realna.

>>> Czytaj też: Koniec wojny celnej między Ukrainą a Rosją - Rosjanie ustąpili

Zdaniem posła Ołeha Laszki Moskwa może sięgnąć nawet po środki militarne – podobnie jak w Gruzji w 2008 r. – by wciągnąć Kijów do swojej unii celnej. Obok odwetowej blokady rosyjskiego eksportu na Ukrainę i wypowiedzenia umowy o rosyjskiej bazie na Krymie opozycyjny polityk proponuje także wprowadzenie armii w stan gotowości bojowej. Moskwa jednak dysponuje innymi środkami, które pomagają Kremlowi osiągać cele geopolityczne na terenie byłego ZSRR. Do ulubionych należą wojny medialne. W 2010 r. telewizje dopuściły się zmasowanego ataku na prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenkę, gdy ten – nie mogąc się porozumieć z Moskwą co do warunków eksportu ropy – zaczął rozwijać bliższe relacje z UE. W serialu „Baćka chrzestny” oskarżono go m.in. o związki ze światem przestępczym i chorobę psychiczną. Z kolei rosyjski wywiad pracuje nad zbudowaniem strategii manipulacji opinią publiczną za pośrednictwem sieci społecznościowych.

Kreml chętnie wykorzystuje też ideę jedności prawosławnej z Ukrainą, Mołdawią i Białorusią. Do tej koncepcji podczas lipcowej wizyty na Ukrainie odwoływali się prezydent Władimir Putin i celebrujący mszę z okazji rocznicy chrztu Rusi Kijowskiej patriarcha Moskwy Cyryl. Obok duchownych Moskwa szuka też kontaktów wśród miejscowych elit. Nad Dnieprem głównym przekaźnikiem idei integracyjnych jest Wiktor Medwedczuk, dawniej wszechwładny szef administracji prezydenta Łeonida Kuczmy. To on współorganizował wizytę Putina, a ukraińskie media przypisują mu autorstwo strategii wojny celnej z Ukrainą. Z prezydentem łączą go więzi osobiste. Putin jest ojcem chrzestnym córki Medwedczuka Daryny.

O swoje losy powinna obawiać się też Mołdawia. Kreml nieraz już karał Kiszyniów za proeuropejskie ambicje, m.in. nakładając embarga handlowe. W wojnie o Kiszyniów Moskwa dysponuje jednak o wiele mocniejszymi atutami. Chodzi o naddniestrzańskich separatystów, którym w latach 2008–2012 Moskwa przekazała 150 mln dol. dotacji. Naddniestrze dostaje też pośrednie subsydia gazowe od Gazpromu, nie płacąc za dostarczany za pośrednictwem Kiszyniowa rosyjski gaz. Na pomoc mogą liczyć też służby specjalne. W 2012 r. wiceszefem KGB Naddniestrza został Jewgienij Pietruszyn z doświadczeniem w służbach kaukaskiego Dagestanu. Angaż pułkownika z bojową przeszłością w tak niespokojnym regionie wywołał wrażenie, że w obawie przed zintegrowaniem Mołdawii z UE Rosja może uciec się nawet do prowokacji zbrojnej. Tak jak w 2008 r., gdy interwencja w Gruzji udaremniła plany jej integracji z NATO . Na linii oddzielającej Naddniestrze od właściwej Mołdawii robi się coraz bardziej niespokojnie. Przed kilkoma miesiącami doszło nawet do bezpośredniego starcia sił MSW obu państw. Poszło o kontrolę nad więzieniem w jednej z granicznych wiosek.

>>> Polecamy: Kiszyniów - zobacz stolicę najbiedniejszego kraju w Europie (ZDJĘCIA)