Reforma emerytalna: niższy podatek nie działa jako zachęta dla Polaków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 listopada 2013, 15:59
Emerytka liczy pieniądze
Emerytka liczy pieniądze/ShutterStock
Polacy nie zaczęli oszczędzać na emeryturę, a zmiany w trzecim filarze, które rząd zaproponował, to zdaniem specjalistów od zarządzania finansami za mało, aby to zmienić.

Resort pracy ma niebawem przedstawić projekt ustawy, w którym zamiast procentowego limitu wpłat na IKZE (dziś to maksimum 4 proc. naszego wynagrodzenia brutto) znajdzie się kwotowy, w wysokości 4,5 tys. zł rocznie, niezależnie od wynagrodzenia. Podatek na wyjściu ma się zmienić z progresywnego PIT na ryczałtowy wynoszący 10 proc. uzbieranego kapitału.

Instytut Studiów Podatkowych Witolda Modzelewskiego wyliczył, że po wprowadzeniu tych zmian w ciągu krótkiego czasu na emeryturę w IKZE oszczędzać już będzie 60 proc. czynnych zawodowo Polaków.

Zdaniem ekspertów zmiana limitu jest korzystna dla średnio zarabiających, ale rządowe propozycje nie będą wystarczającym argumentem zachęcającym do oszczędzania. – Proponowane zmiany idą w dobrym kierunku – tłumaczy Radosław Gołaszewski, dyrektor departamentu zarządzania produktami AXA Życie. – Jednak termin ich wprowadzenia jest niefortunny, bo równocześnie z ograniczeniem roli OFE spadło zaufanie do jakichkolwiek systemów oszczędzania na emeryturę – dodaje.

>>> Czytaj też: Resort finansów zachęci Polaków do oszczędzania na emeryturę

Według Grzegorza Chłopka, prezesa ING PTE, widmo płacenia jakiegokolwiek podatku na wyjściu może skutecznie odstraszyć Polaków. – Ostateczny poziom podatku z IKZE mógłby być nawet zerowy, jeśli oszczędności są długoterminowe. Tym bardziej że kapitał służyłby finansowaniu inwestycji i przyczyniał się do wzrostu PKB – tłumaczy Chłopek. – Przydałaby się też możliwość odliczenia wpłat małżonków od sumy wspólnych dochodów – często osoba niepracująca nie ma możliwości odkładania na emeryturę – dodaje. Jego zdaniem w rządowej propozycji brakuje np. możliwości wpłacania większych kwot na IKE i IKZE ponad określone limity. Dodatkowo należałoby wprowadzić możliwość odliczenia wpłat, których nie odliczono w latach poprzednich.

Z danych KNF z połowy 2013 r. wynika, że instytucje finansowe prowadziły 509 tys. IKZE. Zgromadzono na nich 80 mln zł. Wprowadzając taką możliwość oszczędzania na emeryturę, rząd się spodziewał, że liczba kont sięgnie od 1,6 mln do nawet 16 mln. Minister finansów liczył się z utratą od 0,4 do 3,5 mld zł z tytułu ulgi w podatku, tymczasem kwota odliczeń nie przekroczyła 16 mln zł.

>>> Czytaj też: Emerytury w Polsce: w trzecim filarze oszczędza tylko 10 proc. osób

4231,20 zł wynosi tegoroczny limit wpłat na IKZE

3,3 proc. aktywnych zawodowo Polaków oszczędza dziś na emeryturę, wpłacając pieniądze na IKZE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj