Jak francuska gospodarka sięgnęła dna

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 stycznia 2014, 04:01
Nowoczesne budynki w biznesowej dzielnicy Paryża La Defense.
Nowoczesne budynki w biznesowej dzielnicy Paryża La Defense./ShutterStock
Jak się okazało, kryzys ekonomiczny nad Sekwaną przejawia się nie tylko w coraz dłuższych kolejkach po zasiłki. Również sam prezydent Hollande, dotknięty fatalnymi wynikami francuskiej gospodarki, postanowił zamienić limuzynę na kultowy już skuter, którym odwiedzał swoją kochankę.

Rewolucyjne hasło głoszące wolność, równość i braterstwo, w końcu stało się rzeczywistością.

Pomimo wyraźnego ożywienia globalnej gospodarki, Francję najprawdopodobniej czeka jeszcze wiele lat wyrzeczeń i zaciskania pasa. W osobie Hollanda zaszła jednak pewna nieoczekiwana zmiana, wywołana najprawdopodobniej wyrzutami sumienia związanymi ze skandalem obyczajowym oraz wprowadzeniem 75 proc. podatku od dochodów. Nie należy też wykluczać, że Hollande zaniepokojony emigracją podatkową, ponad 10 proc. bezrobociem, nikłym wzrostem PKB oraz gwałtownie spadającym poparciem, nagle na nowo odkrył hasło rewolucji francuskiej.

O ile podróżowanie skuterem w czarnym kasku, a także potajemne schadzki w apartamentach korsykańskiej mafii, mogą stanowić namiastkę wolności, o tyle przedstawienie tzw. "paktu odpowiedzialności" jest już prawdziwym dowodem braterskości, szczególnie w odniesieniu do przedsiębiorców.

„[…]Dlatego proponuję "pakt odpowiedzialności", który opiera się na prostej zasadzie: zmniejszyć obciążenia dla przedsiębiorstw i tym samym umożliwić większe zatrudnienie. Nadszedł także czas, aby rozwiązać główny problem Francji. Musimy produkować więcej i lepiej, dlatego musimy wpłynąć na podaż, sama podaż generuje popyt” - mówi Francois Hollande.

Co więcej, prezydent Francji w swoim wystąpieniu zauważa również, że wyższe podatki oznaczają mniej pieniędzy na konsumpcję, a to implikuje redukcję produkcji – ot cała filozofia.

Wśród polityków nader często dokonuje się nieoczekiwana iluminacja, będąca najczęściej pochodną wstrząsu politycznego wywołanego przez czynnik obyczajowy lub stricte ekonomiczny. Tym razem Hollande’owi nie zabrakło ani jednego, ani drugiego – stąd i „przemiana” nie może być banalna: Oto zagorzały socjalista nagle staje się liberałem. Czas pokaże, czy hospitalizacja zrozpaczonej żony oraz miliony bezrobotnej młodzieży na trwałe zmienią poglądy francuskiego przywódcy.

>>> Polecamy: Francja i Niemcy planują stworzyć koncern energetyczny

872679-jedrzejak.jpg
Maciej Jędrzejak, Head of Saxo Bank Poland
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj