Rubel i hrywna toną. Ciągną za sobą polskie spółki

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
5 maja 2014, 16:17
Polskie spółki tracą przez słabą hrywnę
Polskie spółki tracą przez słabą hrywnę/Dziennik Gazeta Prawna
Konflikt uderza w wyniki polskich spółek. Straty wiążą się na razie z osłabieniem hrywny i rubla. Wkrótce mogą dojść do tego spadki sprzedaży.

Firmy notowane na warszawskiej giełdzie ostrzegają przed negatywnym wpływem sytuacji za naszą wschodnią granicą na ich wyniki finansowe. Taki sygnał wysłał do akcjonariuszy m.in. Asbis, jeden z największych dystrybutorów sprzętu IT w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Firma podała, że przez zawirowania w Europie Wschodniej jej wyniki w I kw. 2014 r. będą znacznie słabsze niż w tym samym okresie 2013 r.

Wydarzenia na Ukrainie negatywnie odbiją się też na wynikach Plast-Boksu, producenta opakowań z tworzyw sztucznych, który ma fabrykę w Czernihowie w północnej części kraju. W spółkę uderzyło osłabienie kursu hrywny wobec euro. W I kw. wartość hrywny wobec wspólnej waluty spadła o 35 proc. – Staramy się równoważyć ten efekt poprzez wyższe marże uzyskiwane dzięki skorygowanym w górę cenom produktów sprzedawanych na Wschodzie – mówi Grzegorz Pawlak, prezes Plast-Boksu.

Skutki deprecjacji hrywny mocno odczuje też Rovese, polski potentat na rynku płytek i ceramiki sanitarnej. Średnia z prognoz domów maklerskich wskazuje, że firma w I kw. mogła zanotować ponad 72 mln zł straty. Rynki wschodnie, głównie Rosja i Ukraina, odpowiadają za 45 proc. sprzedaży grupy. Rovese traci m.in. z powodu kredytów denominowanych w euro, które zaciągnęły ukraińskie spółki z grupy.

Nie najlepsze są też prognozy dla LPP, największej polskiej spółki odzieżowej. Średnia z oczekiwań analityków wskazuje, że firma miała w I kw. niemal 19 mln zł straty. Ostatni kwartał pod kreską właściciel marki odzieżowej Reserved odnotował między styczniem a marcem 2010 r. Maria Mickiewicz z Espirito Santo Investment Bank ocenia, że bardzo wysokie różnice kursowe, wynikające z osłabienia rubla i hrywny wobec złotego, jednorazowo podniosły koszty finansowe LPP o prawie 40 mln zł.

Analitycy szacują, że straty związane z kursami walutowymi w kolejnych kwartałach już nie będą tak mocno uderzać w spółki obecne w Rosji i na Ukrainie. Nie znaczy to jednak, że mają one powody do optymizmu. Zbigniew Porczyk z Trigon DM wskazuje, że kluczowy będzie dla nich popyt na tych rynkach. – A ten z pewnością spadnie – ocenia. Z informacji Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej (PUIG) wynika, że Ukraińcy faktycznie radykalnie tną wydatki. Sprzedaż nad Dnieprem spadła w pierwszych miesiącach roku o 15–20 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2013 r.

>>> Czytaj też: Po polityce czas na gospodarkę. Jak Polska może przeciągnąć Ukrainę na Zachód

– O znacznie słabszym popycie mówią niemal wszyscy, od sektora spożywczego, po spółki przemysłowe i usługi – wskazuje Andrzej Drozd, dyrektor generalny PUIG, i dodaje, że na razie trzeba się liczyć ze znacznym spadkiem siły nabywczej Ukraińców. Chociażby z powodu bolesnych reform gospodarczych, wymuszonych trudną sytuacją finansową państwa oraz oczekiwaniami MFW w sprawie redukcji wydatków.

Otwarte pozostaje pytanie, w jaki sposób firmy będą próbowały zrekompensować sobie straty. Śnieżka, czołowy polski producent farb i lakierów, podniósł ceny produktów. Według Zbigniewa Porczyka z Trigon DM firmy będą szukać oszczędności także u dostawców i dystrybutorów, żądając od nich cięcia marż. Przedsiębiorcy nie ograniczają się tylko do łatania dziur w budżetach. Wielu wstrzymuje się z planowanymi inwestycjami na Ukrainie i wyhamowuje tempo rozwoju.

O takim ruchu myśli m.in. LPP, które może zrewidować plany nowych otwarć sklepów i w Rosji, i na Ukrainie. Firma chciała w tym roku zwiększyć powierzchnię sprzedażową o 167 tys. mkw., a oba państwa miały odpowiadać za ponad 40 proc. nowych otwarć. – Z jednej strony sytuacja na Ukrainie pozostaje na razie nieprzewidywalna. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ten sposób na ukraińskim rynku tworzą się w części branż niezagospodarowane nisze. To może być okazja do przejęcia części rynku, choć oczywiście na tym etapie trzeba się liczyć z dużym ryzykiem – podsumowuje Andrzej Drozd (PUIG).

>>> Czytaj też: Rosja pędzi ku recesji. Prognozy wzrostu PKB obniżone do zera

Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole: Pierwsi zapłacą eksporterzy

Skutki problemów na Ukrainie zobaczymy w pierwszej kolejności w gorszych wynikach firm, które eksportują tam swoje towary. Być może ten efekt nie będzie jeszcze wyraźnie widoczny w danych za I kw., raczej dopiero za drugi, ale będzie to efekt bezpośredni, który może pociągnąć za sobą skutki pośrednie. Na przykład większe obawy o stabilność zatrudnienia w tych firmach, co może się przełożyć na skłonność do konsumpcji ich pracowników. Problemy będą mieli zwłaszcza przedsiębiorcy zajmujący się produkcją żywności, częściowo wytwórcy maszyn i urządzeń. W tej chwili firmy, które odczuwają skutki kryzysu ukraińskiego, próbują się przeorientować, np. więcej sprzedawać na zachodzie Europy i w kraju. To jednak długotrwały proces i nie zawsze kończący się sukcesem.

1769384-span.jpg
Jakub Borowski główny ekonomista Crédit Agricole
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj