Rosja objęła zakazem importu nabiał, owoce, warzywa, mięso i owoce morza.

Pierwszym wskaźnikiem, który jest pomocny w ocenie skutków rosyjskiego embarga, jest udział objętych embargiem produktów w całkowitym eksporcie danego kraju do Rosji w ujęciu rocznym.

Pod tym względem w najgorszej sytuacji znalazła się Norwegia. Prawie 80 proc. norweskiego eksportu do Rosji (głównie ryby) zostało objętych embargiem. Drugim najbardziej poszkodowanym krajem jest Australia, w przypadku której analogiczny odsetek wyniósł 34 proc. Australia eksportuje do Rosji głównie owoce i produkty mleczne. Trzecim krajem według tego wskaźnika jest Hiszpania. Ponad 25 proc. całkowitego hiszpańskiego eksportu do Rosji to towary objęte embargiem.

W przypadku Polski wskaźnik ten wyniósł 10 proc. Dla porównania udział niemieckich i amerykańskich produktów objętych embargiem w całkowitym eksporcie do Rosji wyniósł odpowiednio ok. 2 proc. i ok. 6 proc.

Drugim wskaźnikiem pomocnym przy ocenie skutków rosyjskiego embarga na poszczególne kraje, jest udział eksportu objętych embargiem dóbr w całym PKB danego państwa.

Według tego wskaźnika największe relatywne straty poniesie Litwa. Objęty embargiem eksport dóbr do Rosji w przypadku Litwy odpowiada za 0,6 proc. PKB tego kraju.

Jeśli chodzi o kolejne kraje, które według tego kryterium poniosą największe straty, są to Estonia i Łotwa. Analogiczny wskaźnik w przypadku tych krajów wynosi ok. 0,37 proc i ok. 0,33 proc.

Jeśli chodzi o Polskę, eksport objętych embargiem towarów odpowiada prawie za 0,25 proc. PKB. W Norwegii udział ten wynosi ok. 0,22 proc. PKB.

Wskaźnik ten dla Niemiec wyniósł ok. 0,03 PKB, zaś dla Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii zaledwie ok. 0,01 PKB.

Podsumowując, rosyjskie embargo na największe relatywne straty narazi gospodarki krajów bałtyckich, Polski i Norwegii. W przypadku największych anglosaskich „wrogów” Rosji – USA i Wielkiej Brytanii - czy coraz bardziej niechętnych wobec Rosji Niemiec, straty będą znikome na tle wielkości i struktury gospodarek tych krajów. 

>>> Czytaj też: Czarny scenariusz wojny na Ukrainie dla Polski: dolar po 3,5 zł, kolejki przed bankami