Węgry pod rękę z Rosją. Budapeszt stawia ma South Stream

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 listopada 2014, 08:59
Ponieważ nie powstanie gazociąg Nabucco, "po blisko dziesięciu latach wahań w tej sprawie" oraz w świetle wydarzeń na Ukrainie Węgry nie mają innego rozwiązania, niż zapewnić sobie dostawy gazu z Rosji - mówi przedstawiciel resortu rozwoju Andras Aradszki.

Projekt Nabucco, popierany przez Zachód, upadł; miał on pozwolić na dostarczanie do Europy Środkowej gazu z Azerbejdżanu. Według Aradszkiego, sekretarza stanu ds. energii w ministerstwie rozwoju narodowego Węgier, w tej sytuacji Budapeszt nie ma innego wyboru, niż postawić na dostawy surowca z Rosji.

Krytykowany zarówno przez USA, jak i Unię Europejską South Stream to gazociąg z Rosji do państw południowej Europy prowadzący przez Morze Czarne, z pominięciem terytorium Ukrainy. Koszt tej inwestycji szacuje się na 40 mld dol. Węgry chciałyby sfinalizować ten projekt w 2017 roku.

W opinii Zachodu South Stream zwiększyłby uzależnienie Europy Wschodniej od dostaw gazu z Rosji. Ponadto węgierska decyzja o realizacji projektu jest interpretowana jako polityczne zbliżenie Budapesztu do Moskwy.

>>> Czytaj też: Jak Putin odbudowuje radziecką strefę wpływów w Europie Wschodniej

"Nord Stream został zbudowany po to, by wyeliminować zagrożenie ze strony Białorusi. To taka sama sytuacja (...). Po prostu inna trasa" - powiedział Aradszki, odnosząc się do gazociągu, którym transportowany jest gaz rosyjski do Niemiec.

Sekretarz stanu dodał, że kraje popierające budowę South Stream - Słowenia, Węgry, Bułgaria i Austria - zwróciły się do Komisji Europejskiej, prosząc, by wypracowała porozumienie z Moskwą dotyczące tego, w jaki sposób można zbudować ten gazociąg, nie łamiąc unijnych przepisów.

UE i Waszyngton są jednak bardzo krytyczne wobec tego projektu. Na początku listopada węgierski premier Viktor Orban powiedział, że Stany Zjednoczone wywierają "silną presję na Węgry", starając się odwieść Budapeszt od planu budowy South Stream i rozbudowy węgierskiej elektrowni atomowej w miejscowości Paks. Budapeszt zawarł na początku roku umowę z rosyjskim Rosatomem na tę inwestycję.

Parlament Węgier uchwalił na początku listopada nowelizację ustawy o zaopatrzeniu w gaz, ułatwiając w ten sposób budowę South Stream i wprowadzając inne od unijnych standardy rynku gazowego.

Wprawdzie Aradszki powiedział agencji Reutera, że rosyjski gigant energetyczny Gazprom nie wywiera presji na Węgry, ale zdaniem obserwatorów nowelizacja została zredagowana właśnie pod kątem potrzeb kontrolowanej przez Gazprom węgiersko-rosyjskiej spółki, która miałaby zbudować węgierski odcinek South Stream.

>>> Czytaj też: Orbán buduje drugi Singapur. Czy Węgry staną się europejskim tygrysem?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: surowce
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj