Samolot LOT-u

Samolot LOT-u

źródło: Bloomberg / Bartek Sadowski

Paweł Zagrajek z ULC uważa, że do wzrostu przyczyniły się przede wszystkim połączenia czarterowe. Do łask wracają między innymi rejsy do Egiptu.

W poprzednim roku, liczba pasażerów lotów czarterowych wzrosła o ponad 20 procent. Także regularni przewoźnicy sieciowi radzą sobie coraz lepiej. Polski rynek jest dla nich wyjątkowo łaskawy i pozwolił na osiągnięcie wskaźników wyższych niż w poprzednich latach. Mniej dynamiczny rozwój odnotowali za to tak zwani przewoźnicy niskokosztowi, choć autorzy raportu podkreślają, że ich wyniki też przyczyniły się do rozwoju rynku lotniczego w naszym kraju.

Paweł Zagrajek zwraca uwagę na zmianę profilu działalności linii niskokosztowych. Z jednej strony, przewoźnicy zaczęli walczyć o bogatszych klientów, z drugiej - zmieniają charakter siatki połączeń. Wprowadzane są między innymi numerowane miejsca, a także inne ułatwienia, które mają poprawić komfort podróżnym, takie jak na przykład dodatkowe miejsce na nogi.

>>> Czytaj też: Tarcza przeciwrakietowa, śmigłowce i okręty podwodne. Zobacz, kto może uzbroić Polskę

Przewoźnicy wprowadzają do swojej siatki połączenia z miejscowościami na południu Europy. Chętniej latają też do Skandynawii. Natomiast tracą na znaczeniu tradycyjne kierunki linii niskokosztowych takie, jak wielka Brytania, czy Irlandia.

Na polskim rynku lotniczym dominuje w tej chwili czterech przewoźników. Są to Ryanair, Wizzair, PLL LOT oraz Lufthansa. Inne linie lotnicze są daleko w tyle. Swoją pozycję na naszym rynku wzmocniła Lufthansa oraz Wizzair. Obie te linie systematycznie rozwijają siatkę połączeń. Według danych ULC, stracił Ryanair, który w zeszłym roku redukował liczbę połączeń z polskimi miastami.

Ekspert ponadto zwraca uwagę, że polski rynek rozwija się o wiele szybkiej niż rynki europejskie i światowe. W opinii urzędu Lotnictwa Cywilnego z rozwojem na podobną skalę będziemy mieli do czynienia także w tym roku.