Manipulacja 36-letniego Navindra Singla Sarao miała polegać na składaniu wielkiej ilości zleceń kupna, co skłaniało innych uczestników rynku do podobnego działania. Gdy cena spadała, specjalnie przygotowane algorytmy komputerowe sprzedawały akcje, by po chwili odkupić je po niższej cenie. Transakcje są dokonywane w tysięcznych częściach sekundy, a zysk na pojedynczym zleceniu może nie przekraczać setnych części centa. Jednak takich transakcji można dokonywać miliony dziennie.

Flash boys w natarciu

- High Frequency Trading daje uczestnikowi rynku tę przewagę, że może wykonać swoją transakcję mgnienie oka szybciej, niż inni uczestnicy rynku, kupić, gdy inni dopiero zlecają kupno i sprzedać, gdy inni dopiero zlecają sprzedaż i powtórzyć tą operację tysiące razy, za każdym razem wykorzystując minimalną przewagę – wskazuje Mariusz Więckowski z firmy consultingowej Areto – Między innymi ze względu na HFT giełdy oferują kolokację, czyli umieszczenie komputerów firmy bezpośrednio przy serwerach giełdy by maksymalnie skrócić czas przesłania sygnału o kupnie lub sprzedaży – tłumaczy.

> > > Czytaj także: Zbrojenia dwóch prędkości. Czy małe wydatki Zachodu zachwiją globalną równowagą?

Tak zwany „flash crash”, wynik tych manipulacji, spowodował, że 6 maja 2010 roku indeks Dow Jones spadł o 600 punktów. Giełda Chicago Mercantule Exchange załamała się. Na swoich działaniach Sarao miał zarobić około 40 milionów dolarów, z czego milion w dniu krachu. Działania maklerów stosujących High Frequency Trading opisuje bestseller New York Timesa "Flash Boys: a Wall Street revolt".

Niemożliwe? A jednak

Komentatorzy branżowego pisma Automated Trading uważają, że Sarao jest jedynie kozłem ofiarnym, mającym odwrócić uwagę od prawdziwego problemu, jakim jest brak stosownej kontroli na rynku finansowym w USA

- Pomysł, że jakiś trader mógł sam doprowadzić do załamania, siedząc w swojej sypialni, jest absurdalny – uważa Steve Leegood, szef firmy analitycznej Bryok. Wskazuje jednocześnie, że aresztowany trader jest amatorem, więc podobny atak, przeprowadzony przez profesjonalistę miałby znacznie gorsze konsekwencje.

Zdaniem Mariusza Więckowskiego załamanie rynku na skutek działań pojedynczego maklera z komputerem jest możliwe – Oczywiście pytanie brzmi jaki to makler i jaki ma komputer – podkreśla – W tym konkretnym wypadku załamanie rynku na skutek działań pojedynczej osoby jest bardzo mało prawdopodobne. Zapewne doszło do zbiegu okoliczności, kilka niezależnych podmiotów podjęło podobne decyzje i doszło do krachu w którego centrum znalazł się Sarao.