W bijatyce uczestniczyli imigranci z Sudanu i z Erytrei. Zaczęło się od podpalania namiotów, w których w dzikim obozowisku zwanym "New Jungle" ("Nowa dżungla") koczują nielegalni imigranci. Później mężczyźni złapali za stalowe pręty i łomy.

To kolejna awantura w Calais, gdzie wokół ośrodka wydającego posiłki wyrosło miasteczko namiotów dających schronienie uchodźcom. W nocy z czwartku na piątek w wyniku strzelaniny jeden z nich odniósł obrażenia. Wtedy doszło do bijatyk między Afgańczykami i zaatakowanymi przez nich imigrantami z Erytrei.

Policja stwierdza, że do takich sytuacji dochodzi coraz częściej, w miarę przybywania do Calais kolejnych fal uchodźców. Głównym powodem konfliktu jest walka o możliwość nielegalnego przedostania się na drugą stronę Kanału La Manche do wymarzonego "Eldorado" na Wyspach Brytyjskich.

W obozie mieszka 2300 osób, głównie z Afganistanu, Sudanu, Erytrei i Syrii.

>>> Czytaj też: Stratfor: Trwa wojna cywilizacji. Europa znów zetrze się z islamem