Zarządy chińskich firm liczą, że wartość udziałów zarządzanych przez nich podmiotów osiągnie wyższą wartość poza USA, na fali silnego przyśpieszenia na rodzimej giełdzie - podaje portal businessinsider.com.

Exodus chińskich firm może oznaczać koniec profitowej działalności ubezpieczycieli z Wall Street. W zeszłym roku pierwsza publiczna oferta (IPO) Alibaby – największa na świecie w historii (o wartości 25 mld dol.) – wygenerowała ponad 300 mln dol. opłat.

Liczby nie pozostawiają złudzeń. Chiński indeks skupiający firmy technologiczne ChiNext wzrósł w tym roku ok. 180 proc., bijąc na głowę 30 proc. wzrost wartości indeksu OMX China Technology, będącego częścią Nasdaqu, który zawiera listę firm mających siedzibę w Państwie Środka.

Firmy należące do OMX mają średnią cenę akcji na poziomie 11-krotności ich dochodów. Na ChiNext wartość ta wynosi 133. Toczą się spory o to, który ze wskaźników jest bliższy prawdy. Zarządy chińskich firm oskarżają jednak USA o niedoszacowanie ich wartości.

- Amerykańscy inwestorzy nie rozumieją modelu biznesowego chińskich firm specjalizujących się w produkcji gier komputerowych – powiedział członek zarządu jednej z firm tej branży, prosząc o zachowanie anonimowości.

W tym roku o opuszczeniu amerykańskiej giełdy poinformowały już m. in. producenci gier Shanda i Perfect Word. Z podobnym zamiarem noszą się kolejne, w tym serwis randkowy jianyuan.com i dostawca usług medycznych R&D. Analitycy oczekują, że ich śladem podążą mniej znane i mniejsze firmy.

Zareagował też chiński rząd. W czwartek premier Li Keqiang zachęcał rodzime technologiczne przedsiębiorstwa do powrotu. 

Skąd chińskie gry na Wall Street?

Obecność chińskich internetowych startupów na listach amerykańskich indeksów może się wydawać dziwna, ale miała sens. Chińscy inwestorzy nie pałali bowiem dotychczas „miłością” do nowych firm z tego sektora, zupełnie odwrotnie niż amerykańskich, którzy chętnie uczestniczyli w pompowaniu giełdowej bańki.

Jednak istnieje istotniejszy powód obecności azjatyckich firm tego typu w USA. Chiński regulator nie pozwalał chińskim startupom technologicznym zadebiutować na rodzimej giełdzie. China Securities Regulatory Commission (CSRC) wymagało od nowych "kandydatów" kilkuletniego okresu przynoszenia dochodu. Reguła ta wykluczała w praktyce podmioty z branży tech. Jednakże Pekin chce uczynić Szanghaj światowym centrum finansowym na równi z Londynem i Nowym Jorkiem. Dlatego musi przygotować na giełdzie miejsce dla najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw.

- Przeszkoda została usunięta – poinformowała China Renaissance w mailu wysłanym do Reutersa. Przepisy zostały złagodzone, poza tym jest jeszcze krótsza droga. Połączenie z notowaną firmą, która będzie stanowiła ochronę.

Pozostaje tylko pytanie: kiedy rozpocznie się wielki exodus?