Tunezyjskie władze nie podają na razie narodowości zabitych, nieoficjalnie wiadomo jednak że są wśród nich obywatele Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgi, Irlandii i Tunezji.

Nasz MSZ podaje w komunikacie, że według dostępnych mu informacji "wśród ofiar nie ma obywateli polskich, którzy wyjechali do Tunezji z polskimi biurami podróży". Także ze wstępnych ustaleń Polskiej Izby Turystki wynika, że nasi turyści nie ucierpieli w zamachu. Rzeczniczka Izby Marzena Zarzycka powiedziała w TVP INFO, że informacje te są obecnie potwierdzane. "Wiemy, że klienci polscy są bezpieczni. Mamy nadzieję, że ta informacja nie zmieni się" - powiedziała Marzena Zarzycka.

Do tej pory nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za zamach. Napastników było prawdopodobnie dwóch. Jeden został zastrzelony przez służby bezpieczeństwa. Jak podało MSW, był studentem, wcześniej nie notowanym przez policję. Drugi napastnik został zatrzymany.

Terroryści zaatakowali turystów na plaży, w pobliżu dwóch hoteli niedaleko miasta Susa. Wśród wypoczywających tam obcokrajowców zapanowało przerażenie. W obawie przed następnymi atakami zabarykadowali się w pokojach hotelowych.

W tym roku to już drugi zamach w Tunezji na zagranicznych turystów. 18 marca terroryści zaatakowali Muzeum Bardo w Tunisie. Zginęły 23 osoby, w tym trzech Polaków, a ponad 20 zostało rannych. Odpowiedzialność za tamten zamach wzięło na siebie Państwo Islamskie

Polskie MSZ przypomina swoje ostrzeżenie z ubiegłego roku: "Ze względu na potencjalny wzrost aktywności grup terrorystycznych w Tunezji i zagrożenia zamachami kierowanymi również przeciwko turystom, Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wyjazdy do tunezyjskich miejscowości Bizerte, Tabarka, Hammamet, Tunis i Susa oraz na wyspę Dżerba. Zdecydowanie odradza się również wyjazdy na tereny przygraniczne z Libią i Algierią, szczególnie do gubernatorstw Beja, Jendouba, Le Kef i Kasserine". 

>>> Czytaj też: Jedno z największych polskich biur podróży wstrzymuje wyjazdy do Tunezji