W pierwszych pięciu miesiącach tego roku wyeksportowaliśmy z Polski żywność za prawie 9,3 mld euro i był to wynik o 6,6 proc. lepszy niż przed rokiem – wynika z danych resortu gospodarki.

Sytuacja na poszczególnych rynkach zagranicznych była zróżnicowana. Eksport do państw Unii Europejskiej zwiększył się bowiem o 9 proc. A udział UE w naszym eksporcie produktów rolno-spożywczych wzrósł do 79,6 proc. i był o prawie 2 pkt proc. większy niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Skurczyła się natomiast sprzedaż naszej żywności w krajach Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). W pierwszych pięciu miesiącach tego roku osiągnęła ona wartość zaledwie 470 mln euro i była aż o 45 proc. mniejsza niż przed rokiem. To oczywiście efekt wprowadzonego w ubiegłym roku przez Rosję embarga na import z Polski wielu ważnych dla naszego eksportu produktów rolno-spożywczych – m.in. mięsa, wyrobów mleczarskich oraz owoców i warzyw.

Ponadto w wyniku wystąpienia w Polsce przypadków afrykańskiego pomoru świń u dzików nastąpił spadek sprzedaży wieprzowiny na niektóre rynki wschodnie – oprócz Rosji także m.in. na Białoruś i do Kazachstanu. W rezultacie udział WNP w naszym eksporcie żywności spadł do zaledwie 5,1 proc. z 9,8 proc. przed rokiem. Z kolei eksport do krajów spoza UE I WNP wzrósł do ponad 1,4 mld euro i zwiększył się aż o jedną trzecią. Głównie dlatego, że restrykcje ze strony Rosji wymusiły na naszych firmach dywersyfikację rynków zbytu ich towarów.

Analitycy spodziewają się, że w następnych miesiącach eksport polskiej żywności będzie nadal rósł. – W całym roku może się on zwiększyć o blisko 7 proc. – szacuje Andrzej Kalicki, kierownik zespołu monitoringu zagranicznych rynków rolnych Fundacji Programu Pomocy dla Rolnictwa (FAMMU/FAPA). Jego zdaniem taki wzrost będzie możliwy między innymi dzięki zwiększonemu zainteresowaniu firm eksportem, ponieważ ceny żywności na naszym rynku spadają. – Będzie on rósł także dzięki większemu wsparciu eksporterów przez resort rolnictwa i wydziały promocji handlu i inwestycji naszych ambasad – podkreśla Kalicki.

>>> Polecamy: Śmierć papierosowych marek we Francji. Rząd chce usunąć napisy z opakowań

Unijny zastrzyk

Większym optymistą jest Dariusz Winek, dyrektor departamentu analiz makroekonomicznych i sektorowych banku BGŻ. Według niego eksport produktów rolno-spożywczych może wzrosnąć w całym roku nawet o 8 proc. Jeśli sprawdzi się ta prognoza, osiągnie on wtedy wartość ponad 23 mld euro. Pobity więc zostanie kolejny rekord w sprzedaży naszej żywności za granicą. Będzie on prawie czteroipółkrotnie większy niż w 2004 r., gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. – Eksport będzie rósł, ponieważ sprzyjał mu będzie korzystny kurs euro i dolara do złotego. Powoduje on, że sprzedaż żywności za granicą przynosi znacznie większą marżę niż na rynku krajowym – tłumaczy Winek. Dodaje, że ponadto firmy z Polski po wprowadzeniu embarga rosyjskiego z powodzeniem zdobywają nowe rynki. – Obserwujemy ich ekspansję m.in. w krajach Bliskiego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej czy Ameryce Środkowej – podkreśla analityk.

Eksport polskiej żywności rośnie również dlatego, że nasze produkty sprzedają za granicą pod własną marką także międzynarodowe sieci handlowe funkcjonujące w naszym kraju. To samo robią zakłady przemysłu spożywczego należące w dużej części do korporacji międzynarodowych, które mają swoje spółki w różnych krajach. Dlatego w przypadku części produktów nie trzeba wydawać ogromnych kwot na reklamę i promocję po to, aby mogły trafiać na półki sklepów na przykład w Berlinie czy Londynie.

Eksport zwiększa się, ponieważ nasze produkty konkurują na rynkach światowych nie tylko jakością, ale i ceną. Są one często tańsze od oferty konkurentów, gdyż koszty naszych firm są na ogół niższe ze względu na przykład na stosunkowo niskie wynagrodzenia pracowników – udział płac w produkcie krajowym brutto wyniósł w ubiegłym roku zaledwie 46 proc. i był aż o 12 pkt proc. mniejszy od średniej dla Unii Europejskiej.

Eksportowi żywności sprzyja również nasza emigracja. Za granicą przebywa już 2,2 mln Polaków, którzy wyjechali tam za pracą. Za nimi wędruje też nasza żywność, bez której nie może się obyć wielu rodaków ze względu na przyzwyczajenia wyniesione z rodzinnych domów. Co ważne, eksport żywności jest zdecydowanie większy niż import produktów rolno-spożywczych. Dodatnie saldo w tym handlu wyniosło w ubiegłym roku ok. 6,6 mld euro, a po pięciu miesiącach tego roku już 2,9 mld euro. Natomiast w całym roku obecnym może wynieść ok. 7 mld euro i też będzie rekordowo wysokie.

>>> Czytaj też: Ukraińskie rolnictwo działa, czekając na cud