W czerwcu 2014 r. wypadliście z wyścigu o budowę polskiej tarczy rakietowej średniego zasięgu – „Wisła”. Na placu boju zostały wtedy Raytheon i koncern Eurosam.

To było dla nas kompletne zaskoczenie. Przez cały czas, w którym toczyły się rozmowy, otrzymywaliśmy bardzo pozytywne sygnały. Zarówno ze strony rządu, jak i przemysłu.

Od tego momentu skupialiśmy się na Niemczech, które były w trakcie przygotowywania dokładnej analizy dotyczącej tarczy przeciwrakietowej do obrony swojego terytorium. I oni na początku czerwca tego roku zdecydowali się na MEADS, który w ostatecznym wyścigu wygrał z patriotami Next Generation. Zakładamy, że kontrakt uda się podpisać za około rok. Chodzi o zastąpienie 12 baterii patriotów, które są obecnie na wyposażeniu armii niemieckiej. Niemieckie ministerstwo obrony mówi o 8–10 bateriach nowego systemu (to jest w pewnym sensie naturalne – ma on większe pokrycie). Zaplanowany budżet na cały program to 4 mld euro (to znacznie mniej niż planowany budżet na „Wisłę” i „Narew” w Polsce). To pozwoli na dopracowanie systemu i wyprodukowanie zestawów. Pierwsze mogą być dostarczone w cztery, pięć lat po podpisaniu kontraktu.

Jak tłumaczyło MON, nie zostaliście zaproszeni do dalszych negocjacji z powodu tego, że wasz system nie był w pełni operacyjny i żaden z krajów NATO nie miał go na wyposażeniu swojej armii. Teraz polski rząd rozmawia bezpośrednio z rządem USA. Decyzja o tym, jaka tarcza będzie w Polsce, zależy w dużej mierze od sojusznika zza Atlantyku.

Polski rząd ma w tej kwestii bardzo dużo do powiedzenia. Może naciskać na to, by to, co kupujecie, było dostarczane w trybie konkurencyjnym. By różne firmy mogły się bić o to zamówienie.

Właśnie tą drogą w kwestii obrony powietrznej i przeciwrakietowej idzie się teraz w Stanach. Zamiast jednego dostawcy całego systemu rozpisywane są przetargi na poszczególne części – system dowodzenia, rakietę oraz radar i wyrzutnię. Pierwsze dwa komponenty nowego systemu są już wybrane – BMS (battlefield management system) zostanie zrobiony przez Northrop Grumman, rakietą będzie PAC-3 MSE firmy Lockheed Martin. Ale nie zdecydowano jeszcze o radarze i wyrzutni. Teraz przeprowadzana jest analiza alternatyw, którą rozpoczęto pół roku temu. Ona zostanie przedstawiona Pentagonowi i Kongresowi. Jakiekolwiek decyzje zostaną podjęte najwcześniej za rok i zakładam, że zostaną podjęte w myśl zasady „konkurencja jest dobra”. Ogłoszenia przetargu na dostarczenie radaru i wyrzutni można się spodziewać w 2017 r., a podpisania kontraktu najwcześniej w następnym roku.

Na razie na MEADS zdecydowali się tylko Niemcy. Włosi, którzy też są zaangażowani w projekt, decyzji o zakupie nie podjęli.

Włochy od kilku lat powtarzają, że same nie były w stanie finansować nowego systemu obrony powietrznej. Potrzebowały partnerów. Po tym gdy z powodu cięć budżetowych z projektu wycofały się USA, one czekały na decyzję Niemiec. Włosi zapłacili 17 proc. wydatków, a mają dostęp do 100 proc. technologii systemu. Podobnie jak wasi zachodni sąsiedzi, którzy zapłacili 25 proc. Co ważne, na szczycie NATO w Walii Niemcy zostały wyznaczone jako wiodący kraj ramowy odpowiedzialny za obronę powietrzną i przeciwrakietową. Tym bardziej istotne jest dla nas to, że stawiają na MEADS, system, który z założenia jest otwarty, tzn. udostępnia całą technologię wszystkim jego użytkownikom i ma szansę stać się podstawowym systemem obrony powietrznej w Europie. To jest bardzo dobra wiadomość dla Włoch i innych członków NATO, np. Rumunia już rozmawia z Niemcami o współpracy. Oczywiście oni mają znacznie mniejszy budżet. Ale to nie znaczy, że nie można tam np. zainstalować radarów, które by mogły obserwować Morze Czarne i były włączone w otwartą architekturę. Także Holandia rozpoczęła dyskusję w parlamencie nad zastąpieniem swoich starych patriotów przez MEADS.

No ale patrioty są już, tu i teraz. Nie są założeniem.

Dziś w NATO w Europie tylko cztery kraje mają stary system Patriot: Niemcy, Hiszpania, Holandia i Grecja. Przy czym Niemcy je wymieniają, a Holendrzy o tym dyskutują. Gdy Turcja prosiła o pomoc, to jeden z tych krajów musiał wysłać cały system. Gdy MEADS będzie produkowany, a otwarta architektura zostanie zaadaptowana przez inne kraje, to będzie można podsyłać poszczególne elementy, np. Niemcy wyrzutnię, Włochy centrum dowodzenia – wysiłek obrony rozłoży się na większą liczbę państw.

Otwartość oznacza, że w projekcie mogą partycypować wszystkie kraje europejskie. Udział wcale nie wymaga wielkich wydatków, te pieniądze mogą być dopasowane do wielkości budżetu danego kraju.

Czy rozmawiacie teraz z polskim rządem?

Nie o „Wiśle”. Chociaż nasza techniczna i przemysłowa oferta jest wciąż aktualna. Rozmawiamy o tarczy krótkiego zasięgu „Narew”, w postępowaniu na którą bierzemy udział. Ale Polska wciąż może się dołączyć do tego, co robią Niemcy. Oni jedną tarczą załatwiają to, co wy chcecie zrobić za pomocą dwóch systemów – tarczy średniego zasięgu „Wisła” i tarczy krótkiego zasięgu „Narew”. Jeśli używasz zamiast dwóch radarów jednego, zamiast dwóch systemów dowodzenia jednego, to oczywiście musi to być tańsze. Wiem, że w połowie września niemieckie siły powietrzne będą prowadziły warsztaty otwarte dla wszystkich ramowych członków NATO, w których opowiedzą o całym systemie.

Polska mogłaby to wykorzystać i także naciskać na rząd USA, by zaproponował wam wszystkie najbardziej konkurencyjne rozwiązania i nie ograniczał dyskusji tylko do patriotów Next Generation.

Patrioty ma 13 krajów. Czy to nie jest argument przy wyborze?

13 krajów ma patrioty, ale żaden z nich nie ma patriotów Next Generation. Polska byłaby pierwsza i być może jedyna. A ktoś za modernizację tego systemu musi zapłacić. Na razie nie widać chętnych.

To może być szansa dla Polski. Jeśli Raytheon dogada się z naszym przemysłem, to właśnie nasze firmy na tej modernizacji zarobią.

Jeśli to jest takie dobre, to dlaczego Niemcy się nie zdecydowali na modernizację swoich patriotów? Dlaczego nie robią tego sami Amerykanie? W ramach umowy MEADS wszyscy partnerzy mają równy dostęp do technologii, do wszelkich kodów. W przypadku patriotów tak nie jest. Z MEADS przemysł zbrojeniowy w Niemczech i we Włoszech się rozwija. Dokładnie tak samo może być w Polsce. Model MEADS jest przełomowy – płacąc część, uzyskujesz dostęp do całej technologii. To unikalne rozwiązanie na całym świecie.

Martin J. Coyne, dyrektor ds. rozwoju biznesu w MEADS International Inc. Odpowiedzialny za rozwój i wdrożenie strategii programu MEADS, koordynację międzynarodowych przedsięwzięć marketingowych oraz kontakty na wysokim szczeblu z rządowymi udziałowcami programu w Stanach Zjednoczonych i za granicą. Jest absolwentem Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point. Służył w Obronie Powietrznej. Odszedł z Armii USA w stopniu podpułkownika.