Wykluczenie Polski z dotychczasowych rozmów z Ukrainą uwalnia nas od odpowiedzialności za to, że nie przyniosły one efektu - uważa Jan Piekło, prezes Fundacji PAUCI.

Wczoraj wieczorem w Berlinie odbyło się spotkanie kanclerz Angeli Merkel i prezydentów Francois Hollande'a i Petra Poroszenki. W rozmowach nie uczestniczył Władimir Putin, ale przywódcy państw zadeklarowali, że nie ma potrzeby zmieniać formatu spotkań, w których zwykle uczestniczy także prezydent Rosji.

Jan Piekło zwraca uwagę, że eksperci na Ukrainie i w Europie coraz częściej mówią o bezowocności rozmów w dotychczasowym formacie, który - ich zdaniem - już się wyczerpał i nie jest w stanie wnieść nic nowego do rozwiązania problemu. Ekspert uważa, że w pewnym sensie to dobrze, że Polska nie uczestniczyła w rozmowach w formacie normandzkim, bo była by obarczona częścią winy za to że się nie udało.

Zdaniem prezesa Fundacji PAUCI, wypowiedzi polityków, że nie ma potrzeby rozszerzania formatu przyszłych spotkań, to efekt nacisków: Poroszenko mógł być pod wielką presją Merkel i Hollande'a, żeby otworzyć drogę do dalszych negocjacji z Rosją i pozostawić pewne pole manewru.

Kwestia przyszłego formatu rozmów dotyczących Ukrainy ma być jednym z tematów piątkowej wizyty Andrzeja Dudy w Berlinie. Polski prezydent postuluje rozszerzenie stron dialogu o Stany Zjednoczone, instytucje europejskie i reprezentantów państw wschodniej Europy.

>>> Czytaj też: Niemcy i Francja zmuszą Polskę do przyjmowania uchodźców?