W ciągu ostatniego roku, liczba obligacji koncernów naftowych i gazowych ze stopą zwrotu wynoszącą 10 procent lub więcej, uległa potrojeniu, pozostawiając z wielką górą długu 168 firm z Ameryki Północnej, Azji i Europy. Stosunek zadłużenia netto do zysku znajduje się obecnie na najwyższym poziomie od przeszło dwóch dekad.

Jeśli cena ropy naftowej utrzyma się na poziomie 40 dolarów za baryłkę, to straty dla branży będą ogromne – uważa Kimberley Wood, partner ds. fuzji i przejęć w Norton Rose Fulbright LPP.  „Wygląd i kształt przemysłu naftowego najprawdopodobniej znacząco zmieni się w ciągu najbliższych 10 lat, kiedy to poszczególne firmy będą próbowały wydostać się z kryzysu” – zaznacza Wood. "Jeśli ceny ropy utrzymają się na tych poziomach, to liczba bankructw i ryzykownych transakcji z pewnością wzrośnie".

Zadłużenie, z którym musi się zmierzyć branża naftowa, staje się coraz większe. W tym roku, firmy muszą spłacić 72 mld dolarów długu. W 2016 roku będzie to kolejne 85 mld dolarów, a w 2017 roku – 129 mld dolarów – wynika z danych BMI Research. W sumie mówimy więc o ponad 550 mld dolarów w obligacjach i kredytach, które muszą zostać spłacone w ciągu najbliższych 5 lat.

>>> Czytaj też: Sankcje, ropa i rubel zatapiają Putina. Rosja nie wyjdzie z kryzysu przez wiele lat

Za gigantyczne zadłużenie globalnej branży naftowej odpowiadają przede wszystkim koncerny ze Stanów Zjednoczonych (20 proc.), Chin (12 proc.) oraz Wielkiej Brytanii (9 proc.)
W Stanach Zjednoczonych, w ciągu ostatniego roku liczba obligacji ze stopą zwrotu wynoszącą więcej niż 10 procent wzrosła czterokrotnie. W tej kategorii mieszczą się również obligacje wyemitowane przez 26 europejskich przedsiębiorstw, w tym Gulf Keystone Petroleum Ltd. Oraz EnQuest Plc.

Załamanie cen na rynku zmniejsza wartość rezerw ropy naftowej, jak również zmniejsza zdolność kredytową poszczególnych firm. Niektóre wskaźniki zysku znajdują się na poziomach niższych niż podczas globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku. Marża zysku dla indeksu MSCI World Index, w skład którego wchodzi 108 firm z sektora energetycznego (m.in. Exxon Mobil Corp. oraz Chevron Corp.), jest najniższa co najmniej od 1995 roku. Wcześniejsze dane nie są dostępne.

„Istnieje kilka kredytów, których po prostu nie będzie można refinansować i przedłużyć terminu zapadalności, co oznacza że będą one wymagały pozyskania dodatkowego kapitału” – podkreśla Erik Rohmesmo, analityk kredytowy w Clarksons Platou Securities AS. „Pytanie brzmi czy firmy te będą w stanie tego dokonać z zadłużeniem na obecnym poziomie?”.

Dla wielu firm dodatkowym problemem są obniżone ratingi kredytowe, które uniemożliwiają im tańsze pozyskanie kapitału. W kwietniu Standard & Poor’s obniżyło rating włoskiego giganta Eni SpA, podczas gdy agencja Moody’s „uderzyła” w brytyjski koncern Tullow Oil Plc’s.

O ile najwięksi naftowi giganci, którzy w swoim portfolio mają liczne pola naftowe oraz rafinerie, powinny przetrwać najtrudniejsze lata, o tyle pozostali rynkowi gracze, dysponujący mniejszymi aktywami, mogą mieć wkrótce poważny problem.