W Chorwacji kredytobiorcy są uzależnieni od euro i franka

Chorwacja jest jednym z krajów Europy, które cechują się najwyższym udziałem kredytów walutowych w portfelu banków. Dane Szwajcarskiego Banku Narodowego wskazują, że jesienią 2011 r. tylko 25% kredytów dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, było rozliczanych w krajowej walucie (kuna - HRK). Niższy wynik odnotowano tylko na Łotwie. Trzy lata po wybuchu kryzysu finansowego, kredyty „frankowe” stanowiły 11% zadłużenia gospodarstw domowych i firm wobec banków (patrz poniższa tabela). Znacznie wyższy był udział zobowiązań rozliczanych w euro (64%). Chorwaccy klienci banków zaciągali takie długi, z myślą o przyjęciu europejskiej waluty.   

W minionej dekadzie, kredyty walutowe cieszyły się największym zainteresowaniem wśród Chorwatów kupujących mieszkania i domy. Było to związane z wysokimi notowaniami stopy ZIBOR, która wyznacza oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w kunach (patrz poniższy wykres). „Hipoteki” rozliczane w euro (stopa LIBOR EUR) i frankach (stopa LIBOR CHF), miały o wiele niższe oprocentowanie w latach 2003 - 2005 i 2008 - 2010.

Chorwackie rodziny, które zadłużyły się w euro, na razie nie mają większych powodów do narzekań. Kurs EUR/HRK od początku 2003 r. pozostaje względnie stabilny. Tego samego nie można powiedzieć o relacji kuny oraz franka (patrz powyższy wykres). We wrześniu 2015 r. kurs CHF/HRK był o 55% wyższy od analogicznej wartości sprzed siedmiu lat. Styczniowa aprecjacja franka miała negatywny wpływ na finanse 4% - 5% chorwackich rodzin.

Dane Narodowego Banku Chorwacji wskazują, że pod koniec 2014 r. kredyty rozliczane we franku stanowiły 38% wszystkich „hipotek”. Te walutowe zobowiązania generują ponadprzeciętne ryzyko dla banków. W połowie 2015 r. blisko jedna piąta „frankowych” kredytów miała status zagrożonych.

>>> Czytaj też: Zjazd szwajcarskiej waluty. Frank najsłabszy od połowy stycznia

Zmiana waluty kredytu na euro nie usunie ryzyka kursowego

Problemy chorwackich „frankowców” już wcześniej wywołały odpowiedź ze strony państwa. Na początku 2014 r. wprowadzono urzędowy limit oprocentowania dla kredytów rozliczanych w szwajcarskiej walucie (3,23%). Wspomniany limit był o ponad dwa punkty procentowe niższy od średniej stawki rynkowej ze stycznia 2014 r. Po aprecjacji franka w styczniu 2015 r. chorwacki rząd dodatkowo ustalił obniżony kurs (1 CHF = 6,39 HRK) do rozliczeń kredytobiorców z bankami. Takie rozwiązanie ma obowiązywać przynajmniej do lutego 2016 r.

Socjalistyczny rząd Chorwacji nie poprzestał na wprowadzeniu limitów kursu walutowego i oprocentowania. Mimo sprzeciwu Narodowego Banku Chorwacji uchwalono przepisy, które przewidują przeliczenie „frankowych” kredytów na euro. Ta dobrowolna operacja ma uwzględniać kurs EUR/HRK z dnia zawarcia pierwotnej umowy. Osobom decydującym się na zmianę waluty, bank zaproponuje historyczną marżę, która obowiązywała dla kredytów w euro. Następnie całe zobowiązanie zostanie przeliczone z uwzględnieniem europejskiej waluty. Po przeprowadzeniu opisywanej operacji, były „frankowiec” ma posiadać identyczne saldo zadłużenia, jak osoba, która zaciągnęła analogiczny kredyt w euro. Taka sama zależność powinna również dotyczyć sumy wcześniej spłaconych rat. Nadpłaty byłych „frankowców” będą zaliczone na poczet przyszłych zobowiązań ratalnych.

Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego chorwacki rząd nie wprowadził masowej konwersji zadłużenia z franka na kunę. Odpowiedź możemy znaleźć na powyższym wykresie. Jak widać, stopa referencyjna ZIBOR 3M jest o prawie 3 punkty procentowe wyższa od LIBOR-u CHF 3M. Taka podwyżka oprocentowania byłaby bardzo bolesna dla Chorwatów zadłużonych we franku. Dlatego chorwacki rząd wybrał przewalutowanie na euro, które prócz redukcji zadłużenia, tymczasowo zapewnia niskie odsetki. Opisywane rozwiązanie mimo dużego kosztu dla banków (ponad 800 mln euro), nie wyeliminuje jednak ryzyka kursowego. To z pewnością jest największa wada programu pomocowego, który ma zapewnić chorwackim socjalistom zwycięstwo w kolejnych wyborach (8 listopad 2015 r.).