W opinii wieloletniego korespondenta Polskiego Radia z Bałkanów Tomasza Kowalczewskiego radykalizacja muzułmanów to dowód na źle funkcjonujące państwo. Dziennikarz zwraca uwagę na to, że w Bośni i Hercegowinie są wioski, gdzie dominują radykalni islamiści, którzy przyjechali do tego kraju w czasie wojny w latach 90-tych. Po konflikcie zostali, utworzyli organizacje paramilitarne. Przy wjeździe do ich wiosek trzeba się wylegitymować. Obszarów tych nie kontroluje bośniacka policja.

Doktor Marko Babić z Wydziału Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego zaznacza, że radykalni islamiści z Bośni i Hercegowiny mają powiązania z Państwem Islamskim i Al-Kaidą. Problem muzułmanów o skrajnych poglądach dotyczy także innych państw na Bałkanach, na przykład Kosowa, zachodniej Macedonii i Albanii.

"Te wspólnoty radykalnych islamistów są powiązane ze sobą mają sponsorów w postaci Arabii Saudyjskiej i Iranu” - mówi wykładowca. "Mają finansowanie, mają ideologiczną platformę oraz wykorzystują brak perspektyw i biedę" - dodaje ekspert.

Jak zaznacza doktor Marko Babić, scenariusz radykalizacji wśród muzułmanów w Bośni i Hercegowinie jest taki sam jak w krajach Zachodniej Europy. Do młodych, odrzuconych, żyjących w gettach muzułmanów łatwo trafić z radykalną ideologią.

Bośniackie służby szacują, że wśród tamtejszej społeczności wahabitów, czyli radykalnych muzułmanów, jest około 3,5 tys. aktywnych członków.

>>> Czytaj też: Szwecja jest zbyt egalitarna dla imigrantów. Tu nie ma nisko płatnych prac