Według danych zebranych przez Bloomberga udział Europy w globalnych wydatkach na przejęcia był najniższy od 17 lat. Europejskie firmy przeznaczyły na ten cel w 2015 roku 763,3 mld dol., co stanowiło jedynie 22 proc. całkowitej wartości inwestycji (w sumie 3,49 bln dol.). To bardzo niewiele w porównaniu do 2007 roku, kiedy to udział Europy w tym zakresie osiągnął rekordowe 41 proc.

Zdecydowanym liderem w zakresie przejęć na świecie są Stany Zjednoczone, których firmy przeznaczyły na tego typu działalność jak dotąd w tym roku już 2 bln dol. Powodem mniejszego zaangażowania firm na Starym Kontynencie było ogólne spowolnienie gospodarcze oraz uściślenie regulacji dla niektórych branż. Dobrym przykładem jest telekomunikacja, gdzie KE zablokowała m. in. fuzję duńskich operatorów telefonicznych. Tego typu działania zdecydowanie utrudniają konsolidację rynku.

- Ożywienie wzrostu gospodarczego w USA przyczyniło się do przyśpieszenia tempa dokonywanych fuzji i przejęć, zdecydowanie bardziej niż w Europie – powiedział Ben Thorpe, specjalista w zakresie M&A. – Firmy śpieszyły się z dokonywaniem transakcji, by zdążyć przed potencjalnym podniesieniem stóp procentowych – dodał.

Wartość wykupów europejskich firm rośnie też znacznie wolniej niż ich odpowiedników w Ameryce Północnej i Azji: jedynie o 18 proc. w porównaniu do 41-proc. poprawy w Ameryce Płn. i 59-proc. w Azji. Nie pomogły nawet tak wielkie transakcje jak przejęcie SAB Millera przez firmę Anheuser-Busch InBev SA za 100 mld dol., które doprowadziło do powstania największego producenta piwa na świecie.

Apetyt firm na fuzje i przejęcia jest obecnie najwyższy od sześciu lat. W ciągu najbliższych 12 miesięcy prawie 60 proc. firm planuje dokonać transakcji tego rodzaju – wynika z dokumentu opublikowanego w październiku przez doradczą i audytorską firmę EY.

- Megatransakcje opierają się na dostępności do taniego zadłużania i głębokiego rynku kapitałowego, więc można było się spodziewać, że USA zdecydowanie zdystansuje Europę – mówi Andrew Ballheimer, partner w londyńskim Allen & Overy.

Słabością Europy jest też to, że jest relatywnie słaba w zakresie najszybciej rozwijającego się gospodarczego segmentu – technologii. Wartość fuzji i przejęć w tym sektorze wzrosła w tym roku trzykrotnie, głównie za sprawą przejęcia za 67 mld dol. przez Della firmy EMC Corp. 80 proc. transakcji w branży technologicznej przypada na Stany Zjednoczone. Europie brakuje odpowiednika Doliny Krzemowej. Specjalizuje się za to w dużej liczbie małych technologicznych startupów.

Stary Kontynent przegrywa wyraźnie z USA wielkością przejęć, ale wygląda za to dobrze w ich liczbie. W tym roku doszło na nim jak dotąd do 6 tys. transakcji – wynika z danych Bloomberga. W USA w tym samym czasie liczba ta wyniosła ok. 8750.