Ceny ropy spadły już do 30 dolarów za baryłkę. Władze w Moskwie założyły w ustawie budżetowej, że cena nie spadnie poniżej 50 dolarów. Dla gospodarki opartej na surowcach jest to fatalna sytuacja. Budżet nie ma skąd czerpać dochodów –  twierdzi w rozmowie z Energetyka24.com dr Marek Menkiszak, kierownik zespołu rosyjskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Na razie ratunkiem dla budżetu jest sztuczny kurs rubla. Rząd stymuluje deprecjację waluty, której oficjalny kurs wymiany osiągnął poziom 76 rubli za 1 dolara. Rodzi to rosnącą inflację i przerzuca główne koszty kryzysu na społeczeństwo – dodaje.

Zadecydowano już o 10 procentowej redukcji wydatków budżetowych z pewnymi wyjątkami dotyczącymi zwłaszcza wojska. Na razie nie ma jednak decyzji o nowelizacji budżetu, ale ten założony na 2016 rok jest fikcją - twierdzi ekspert. Rosyjskie władze wciąż mają nadzieje na to, że kurs surowca odbije.

Jakimi rezerwami dysponuje Rosja? Rezerwy walutowo-kruszcowe Rosji pozostają w dyspozycji Banku Centralnego i Ministerstwa Finansów.

Pod koniec grudnia 2015 r. rezerwy miały poziom około 370 mld dolarów, ale przed obecnym kryzysem - w połowie 2013 roku - było to około 500 mld dolarów. Jednak pewna część tych rezerw, szacowana przez specjalistów na około 150 mld dolarów, nie jest płynna i jest ulokowana w różnych inwestycjach – wylicza Menkiszak.

Zgromadzone zyski ze sprzedaży ropy ponad określony poziom są lokowane w dwóch specjalnych funduszach: Funduszu Rezerwowym i Funduszu Dobrobytu Narodowego (FDN).

Ich zasoby, obecnie łącznie około 130 mld  dolarów, są w większości wliczane do ogólnej kwoty rezerw. Obecnie rząd czerpie z pierwszego z wyżej wymienionych funduszy, który zgodnie z planem ma być wyczerpany do końca tego roku lub najdalej do połowy 2017 roku na finansowanie deficytu budżetowego.

FDN miał być przeznaczany na długofalowe inwestycje, ale i on może być wykorzystywany do łatania dziur w budżecie. Rząd w Moskwie może sięgnąć też do funduszy emerytalnych – podkreśla ekspert.

>>>Czytaj więcej: Nad światem zbierają się czarne chmury. Nadchodzi kryzys finansowy?

Przy kontynuacji obecnej sytuacji rosyjskie rezerwy wyczerpałyby się całkowicie nawet już w końcu 2017 roku – ocenia Menkiszak. Wyższa inflacja, cięcia budżetowe oraz możliwości zadłużania się na rynkach zagranicznych mogą odroczyć moment wyczerpania funduszy.

Rosjanie są coraz biedniejsi. Spadają dochody – w ostatnim roku średnio o 10 proc. Rząd zamyka szkoły, szpitale, rosną ceny podstawowych produktów oraz rośnie śmiertelność.

Rząd rosyjski nie obawia się wielkich społecznych protestów. W sytuacji kryzysu Rosjanie koncentrują się raczej na indywidualnych strategiach przetrwania. Dobrze sytuowani i wykształceni częściowo emigrują z kraju. To powoduje, że masowy bunt przeciw władzy nie jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem – podkreśla ekspert. Większym problemem może być bunt wewnątrz elity rządzącej o zyski i malejące dochody – dodaje.

>>> Czytaj więcej: Polska Węgrami. Czy to może się udać? Sprawdziliśmy

Kreml nie zdecyduje się na reformy, bo wiązałoby się to z osłabieniem kontroli i utratą władzy. Główną strategią  władz jest "modlenie się" o wzrost cen ropy, a nie ma pomysłu co dalej. Natomiast jeśli z sytuacją gospodarczą będzie coraz gorsza to, nie można wykluczyć desperackich prób sztucznego wywoływania przez Rosję konfliktów zewnętrznych dla mobilizacji społecznej i ewentualnego podnoszenia cen ropy - twierdzi Menkiszak.