1000 brytyjskich żołnierzy będzie stacjonowało wzdłuż wschodniej granicy Polski - powiedział w brytyjskim radiu Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej, cytowany przez Reutersa.

Brytyjski resort obrony odmówił komentarza na temat słów Macierewicza, zachodni dyplomaci twierdzą jednak, że nie ma na razie takich planów. Przyczyna milczenia Londynu jest łatwa do odgadnięcia. Potrzebuje on poparcia Polski w UE. Reformy Unii zgodnie z linią przyjętą przez Wielką Brytanię wymagają sojuszników w Brukseli.

Polityka Moskwy opiera się na powstrzymywaniu NATO przed stacjonowaniem wspólnych sił w nowych państwach sojuszu. Wielu członków Paktu Północnoatlantyckiego popiera politykę trzymania się litery umowy z 1997 r. Rosja – NATO. Sojusz zobowiązał się wtedy do nieumieszczania na terytoriach nowo przyjmowanych państw "stałych, znaczących sił bojowych".

Skąd wzięła się liczba 1000 żołnierzy? Tyle Londyn przeznaczył na ćwiczenia w ramach sojuszu w najbliższych latach.

Państwa NATO podjęły decyzję o utworzeniu "tymczasowej szpicy", czyli sił natychmiastowego reagowania. Mają do niej przystąpić oddziały niemieckie, norweskie, francuskie i właśnie brytyjskie. Rozmieszczenie szpicy częściowo na polskim terytorium będzie kolejnym elementem budującym pozycję Polski w NATO.

Sytuacja po agresji Rosji na Ukrainę zmieniła stosunek części krajów NATO do Rosji. Zaczęto rozumieć, że należy wrócić do strategii odstraszania. Temu ma służyć tymczasowe stacjonowanie wojsk sojuszu w Polsce.

Trwa gra słowna. Dotychczas nikt nie mówił o stałym stacjonowaniu wojsk, używane były słowa "rotacyjna”, czy też "trwała" obecność sił zbrojnych.

NATO chce uspokoić kraje byłego bloku sowieckiego i zapewnić, że będzie ich bronić przed agresją Rosji. Jednocześnie nie chce powrotu do zimnej wojny.

Helikoptery NATO

Helikoptery NATO

źródło: ShutterStock

Rosja utworzy cztery nowe dywizje w odpowiedzi na ekspansję wojskową NATO – twierdzą rosyjskie agencje i powołują się na wypowiedzi wysokich rangą urzędników w ministerstwie obrony.

"Stworzenie tych dywizji na zachodzie i w centrum kraju w ciągu tego roku to odpowiedź na coraz intensywniejsze manewry państw członkowskich NATO, jakie obserwujemy ostatnio" - oświadczył generał Oleg Saljukow, dowódca rosyjskich sił lądowych.

Rosyjscy dowódcy idą dalej. Twierdzą, że nie boi się amerykańskiej tarczy antyrakietowej. "Nasze strategiczne siły jądrowe poradzą sobie z tym systemem obrony" - oznajmił dowódca sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej Andriej Czeburin, cytowany przez agencję IAR.

Według Czeburina, rosyjska obrona powietrzna jest zlokalizowana w granicach państwa, nie tak jak amerykańska - poza jego granicami. W jego opinii strategia przyjęta przez Moskwę jest wystarczająca dla celów obronnych. Rosyjski dowódca ostrzegł też kraje współpracujące z USA przed wyrażaniem zgody na rozmieszczanie na swoim terytorium elementów obcego systemu obronnego.

"Jeśli ktoś sądzi, że w ten sposób chroni również siebie, głęboko się myli" - cytuje Andrieja Czeburina agencja TASS. Wcześniej dowodzący strategicznymi wojskami rakietowymi generał Siergiej Karakajew ocenił, że amerykańska tarcza antyrakietowa nie jest zdolna do zatrzymania rosyjskich rakiet.

NATO, jaki Rosja uznały chyba, że czas zerwać z grą słowną i przejść do działań faktycznych.

Polska wraz z trzema krajami bałtyckimi już w maju zeszłego roku postanowiły przekonać Sojusz do stacjonowania stałej brygady na ich terytoriach. W republikach bałtyckich Rosjanie stanowią liczną mniejszość narodową. Przykład Krymu i Ukrainy dał do zrozumienia, że Moskwa potrafi to wykorzystać.

Niemcy i Wielka Brytania są przeciwne stacjonowaniu wojsk na wschodniej flance NATO. Teraz jednak z powodu negocjacji w UE, Londyn ostrożnie krytykuje polskie plany wobec sił Sojuszu. Polska jest otwarta w sprawie zasiłków dla imigrantów, które są ważnym punktem stawianym przez premiera Camerona.

>>>Czytaj więcej: Krytyka polityków nie przekłada się na gospodarkę. Biznes się kręci

NATO planowało powstanie sił natychmiastowego reagowania w sile 5000 żołnierzy, którzy będą w stanie w ciągu 48 godzin dotrzeć do miejsca konfliktu.

Teraz to już nie wystarczy. Gwarancje bezpieczeństwa mogą być spełnione tylko poprzez stałą obecność NATO na terytorium Polski – powiedział Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych podczas wspólnej konferencji polsko – niemieckiej w ubiegły piątek, cytowany przez Reutersa.