Polityk ujawnił plany węgierskiego rządu w wywiadzie dla dziennika „Magyar Idők”. Przypomniał, że w kraju „bratanków” dostęp do internetu, tak jak wiele innych usług, podlega opodatkowaniu według 27-proc., najwyższej w UE stawki VAT (w Polsce wynosi ona 23 proc.). Budapeszt chce ją jednak obniżyć do 18 proc. Problem w tym, że choć nadal pozostanie ona wysoka, to zgodnie z węgierskimi przepisami będzie to już stawka obniżona (w Polsce ustalone są one na poziomie 5 i 8 proc.). Tymczasem zgodnie z art. 98 dyrektywy VAT (Dz. Urz. UE L z 2006 r. nr 347/1) do usług świadczonych drogą elektroniczną nie mają zastosowania stawki preferencyjne. Tak jednoznaczny zapis może pokrzyżować plany Węgrów, dlatego na następnym szczycie Grupy Wyszehradzkiej chcą przekonywać Polskę, Słowację i Czechy do przyjęcia w tej sprawie wspólnego stanowiska.

>>> Czytaj też: Polska wśród cyfrowych maruderów Europy. Dlaczego zajęliśmy tak niskie miejsce?

To miałoby pozwolić przekonać Brukselę do zmiany reguł i zezwolenia czterem krajom Europy Środkowo-Wschodniej na stosowanie preferencyjnego VAT, co miałoby przełożenie na spadek kosztów dostępu do internetu.

Zdaniem Tomasza Michalika, doradcy podatkowego i partnera w MDDP, nie ma jednak dużych szans, aby Bruksela uległa. – Zapisy w dyrektywie są wyjątkowo jasne i dotyczą nie tylko dostępu do internetu, ale też wielu innych usług elektronicznych – wyjaśnia ekspert. – Trudno się więc spodziewać ewentualnego ukłonu czy to w stronę Węgier, czy całej Grupy Wyszehradzkiej. Mógłby on obudzić falę podobnych wniosków ze strony innych krajów UE – przyznaje Tomasz Michalik.

Węgrzy liczą się z trudnościami i mają w zanadrzu plan B. Chcą wystąpić o obniżkę VAT na usługi elektroniczne w ramach procedury derogacji. Taki tryb określony jest w art. 395 dyrektywy VAT i wykorzystało go np. polskie Ministerstwo Finansów do wprowadzenia przepisów, zgodnie z którymi przedsiębiorcy mogą odliczać tylko 50 proc. VAT od samochodów wykorzystywanych jednocześnie do działalności gospodarczej i do celów prywatnych. Regułą jest prawo do potrącenia całego podatku.

– Uzyskanie zgody Brukseli na derogację też nie jest takie proste – wyjaśnia Tomasz Michalik. – Z art. 395 wynika, że musi mieć ona na celu albo uproszczenie poboru VAT, albo walkę z unikaniem opodatkowania. O spełnienie któregokolwiek z tych warunków może być ciężko w przypadku usług elektronicznych – uważa ekspert.

O opinię zapytaliśmy też biuro prasowe Komisji Europejskiej, ale do zamknięcia numeru nie uzyskaliśmy jeszcze odpowiedzi.

>>> Polecamy: Facebook może ujawnić nasze dane osobowe. Tak orzekł sąd w Hamburgu