Swoją interwencję w tym obszarze KE tłumaczy tak: obowiązujące w wymienionych krajach regulacje naruszają zasady wspólnego rynku: swobody przepływu kapitału i przedsiębiorczości. To zła wiadomość dla polskich władz. Jak udało nam się bowiem dowiedzieć, unijni urzędnicy już zaczęli się przyglądać także naszej, obowiązującej raptem od 30 kwietnia ustawie o obrocie ziemią.

Do Węgier, Słowacji, Litwy, Łotwy i Bułgarii Bruksela skierowała uzasadnioną opinię. To instrument stosowany wtedy, gdy zawodzą nieformalne sposoby dojścia do porozumienia. – Do momentu wydania uzasadnionej opinii relacje między państwem członkowskim a Komisją przypominają negocjacje. Po jej wystosowaniu sytuacja się diametralnie zmienia, a postępowanie staje się sformalizowane. Sprawa stawiana jest tak naprawdę na ostrzu noża – wyjaśnia dr Katarzyna Karasiewicz, radca prawny, ekspertka od prawa europejskiego.

I podkreśla, że na tym etapie kraj może zaakceptować stanowisko KE bądź się z nim nie zgodzić i wskazać konkretne argumenty. – A jeśli te Brukseli nie przekonają (a w większości przypadków tak właśnie się dzieje), to otwiera się ścieżka do złożenia przez Komisję skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE – tłumaczy Karasiewicz. Czy podobna ścieżka czeka Polskę?

>>> Czytaj też: Mapa cen polskiej ziemi. Zobacz, ile kosztują grunty w naszym kraju

– Oczywiste jest, że skoro Unia wezwała kilka krajów do zmiany przepisów regulujących obrót ziemią rolną, to następna w kolejce jest Polska. Obecnie mamy prawdopodobnie najbardziej restrykcyjne przepisy w całej UE – uważa adwokat Maciej Górski z Instytutu Badań nad Prawem Nieruchomości.

Adwokat Anna Woźniakowska-Dębiec z kancelarii Gardocki i Partnerzy przypomina, że Węgry mają bardzo restrykcyjny system, który przewiduje całkowity zakaz kupowania gruntów przez osoby prawne oraz nakłada na kupującego obowiązek osobistego prowadzenia gospodarstwa. Zaś na Litwie i Łotwie kupujący musi być rolnikiem. – Polskie przepisy kumulują wszystkie te ograniczenia – zwraca uwagę prawniczka.

Również urzędnicy KE w przesłanej do DGP korespondencji przyznają, że polskie ograniczenia są podobne do tych już zakwestionowanych.

>>> Czytaj też: Ziemia odzyskana. Sprzedaż ziemi rolnej będzie łatwa jak dotąd?